Kard. Pizzaballa: człowiek wierzący stara się rozpoznać Boga, także gdy zdaje się On nieobecny

Prawdziwy uczeń wie, że Pan zawsze zbawia i potrafi rozpoznać Go nawet gdy jest On nieobecny – stwierdza komentując fragment Ewangelii (Mk 4, 35-41) czytany w niedzielę 23 czerwca łaciński patriarcha Jerozolimy, kard. Pierbattista Pizzaballa OFM.

Dzisiejszy fragment Ewangelii (Mk 4, 35-41) następuje bezpośrednio po fragmencie z ubiegłej niedzieli, który opowiadał dwie przypowieści o Królestwie i zakończył się obrazem drzewa rosnącego w ogrodzie, które staje się tak duże, że może dać schronienie dla ptaków niebieskich (Mk 4, 32).

Jest to ważny obraz, ponieważ w niebie nie ma granic państwowych, nie ma żadnych barier: a obraz drzewa ma powiedzieć, że Królestwo Niebieskie jest otwarte dla wszystkich, bliskich i dalekich. Nie jest zarezerwowane tylko dla jednego narodu, jednej kategorii ludzi, ale dla każdego człowieka, który chce schronić się w jego cieniu.

Dzisiejszy fragment rozpoczyna się zaproszeniem Jezusa do przeprawienia się  na drugą stronę (Mk 4, 35): druga strona oznacza pogański brzeg Jeziora Tyberiadzkiego, a zatem potencjalnie terytorium poza ziemią obiecaną, poza królestwem Bożym.

Ewangelista wskazuje, że dzieje się to tego samego dnia (Mk 4, 35), wieczorem. Tego samego dnia Jezus mówił o Królestwie Bożym, większym niż ziemia Izraela. Słowo, które z pewnością nie jest łatwe do przyjęcia i zrozumienia: podobnie jak ziarno, tak i to słowo potrzebuje czasu, aby przynieść owoce, a także potrzebuje ciemności nocy, w której pod ziemią ziarno umiera.

Ewangelista precyzuje również, że uczniowie wzięli Pana, „tak jak był” (Mk 4, 36), do łodzi: jest to bardzo dziwne wskazanie. Co to znaczy, że biorą Go takim, jakim był?

Być może oznacza to właśnie to: biorą Go takim, jakim jest, nie rozumiejąc Go całkowicie, nie rozumiejąc Jego logiki, Jego sposobu postrzegania Królestwa Bożego. Dlatego zabrali Go do łodzi takim, jakim jest.

Ale jaki jest Pan? Pan jest większy niż uczniowie mogą pojąć, a dar Jego życia jest dla wszystkich, także dla tych na drugim brzegu. To jest wielka przeprawa, której muszą dokonać uczniowie.

To, co dzieje się podczas tej przeprawy, jest czymś, co dokładnie ujawnia dystans między sposobem myślenia Jezusa a sposobem myślenia uczniów.

Kiedy przeprawiają się na drugi brzeg, rozpętuje się wielka burza (Mk 4, 37); ale dziwne jest to, że pośród burzy Jezus śpi (Mk 4, 38). Jak można spać podczas burzy, gdy łódź jest zalewana wodą?

Być może klucz leży w innej burzy opisanej w Biblii: Księga Jonasza (Jon 1) mówi o podobnej sytuacji na Jeziorze Galilejskim.

Jonasz ucieka przed Bożym poleceniem, aby iść i głosić miłosierdzie Niniwitom; chce odejść daleko od Pana, ale na morzu szaleje wielka burza (Jon 1,4). Również tutaj łódź może zatonąć i podobnie jak Jezus, Jonasz również śpi (Jon 1, 5). Mało tego, tak jak uczniowie postąpili z Panem, tak i żeglarze postąpili z Jonaszem: poszli go obudzić.

Budzą go pytaniem: dlaczego śpisz? A potem dodają: „Wstań, wołaj do Boga twego, może wspomni Bóg na nas i nie zginiemy” (Jon 1, 6). Są to te same słowa jakie wypowiadają uczniowie: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (Mk 4 ,39).

Wreszcie, jest jeszcze jeden wspólny element: na łodzi, wraz z Jonaszem, znajdują się poganie, którzy wierzą w innego boga. Każdy z nich modli się do swojego boga, ale to nie wystarcza, aby uciszyć burzę (Jon 1, 5).

Tak oczywiste odniesienie do proroka Jonasza daje kilka ważnych kluczy interpretacyjnych.

Pierwszym jest to, że poganie, zanim znajdą się na drugim brzegu, są już w łodzi z Jezusem: najbardziej oddaleni od Jego sposobu myślenia, od Jego interpretacji Królestwa, są właśnie uczniowie.

A będąc tak daleko, boją się i lękają (Mk 4, 40), ponieważ wątpią. Podobnie jak poganie, stawiają pytanie człowieka religijnego, który zastanawia się, czy Bóg troszczy się o niego, czy Bóg o niego dba. Z drugiej strony, prawdziwy uczeń nie zadaje tego pytania: wie, że Pan zawsze zbawia i czeka, by zobaczyć, jak rozpoznać Jego obecność w swoim życiu. Potrafi rozpoznać Go nawet gdy jest On nieobecny.

W końcu, jak w Księdze Jonasza, zbawienie dla wszystkich przyjdzie od tego, który śpi w łodzi. Jonasz zostanie wrzucony do morza i stanie się znakiem (Łk 11, 29). Sam Jezus wybiera ten sam znak, aby ogłosić, że zbawienie nadejdzie wraz z Jego śmiercią, kiedy przez trzy dni Jezus będzie spał w łonie ziemi, jak Jonasz w brzuchu ryby (Jon 2, 1).

Podobnie jak Jonasz, Jezus zostanie wyzwolony ze śmierci i w ten sposób będzie mógł przynieść swoje zbawienie wszystkim: swoim uczniom, swojemu ludowi, ale także tym po drugiej stronie jeziora: wszyscy będą mogli spocząć na gałęziach wielkiego drzewa Królestwa Ojca (Mk 4, 32).

+ Pierbattista Pizzaballa

st
«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg