Na Uroczystość Wniebowstąpienia A z cyklu "Wyzwania".
więcej »Jezus nie był zainteresowany „zwykłym” uzdrowieniem. Jezus pragnął wysłać silny sygnał całemu światu przed Swoim cudem zmartwychwstania.
Łazarz to imię pochodzenia biblijnego. Wymieniane jest w Ewangelii dwukrotnie. Prawdopodobnie pochodzi od imienia Eleazar. W języku hebrajskim Eleazar oznacza „ten, któremu Bóg pomaga”. W tym przypadku trafne!
W rozdziale 11 Ewangelii według św Jana opisane jest wskrzeszenie Łazarza. Zbliżało się święto Paschy. Jezus po raz ostatni za ziemskiego życia pielgrzymował do Jerozolimy. Wkrótce miała wypełnić się jego misja zbawienia. W czasie tej wędrówki doszła do niego wiadomość, że brat Marii i Marty jest ciężko chory. Marta zaś była tą, która wcześniej namaściła olejkiem nogi Jezusa. Z ewangelii wynika, że Mesjasz był głęboko emocjonalnie związany z całą rodziną Marii, Marty i ich brata Łazarza. Ale o dziwo, kiedy powiadomiono Go, że Łazarz walczy z ciężką chorobą, nie spieszył się z przybyciem, aby go uzdrowić. To nie przypadek.
Jezus nie był zainteresowany „zwykłym” uzdrowieniem. Jezus pragnął wysłać silny sygnał całemu światu przed Swoim cudem zmartwychwstania. Temu miało służyć spektakularne powołanie do życia Łazarza. Dodajmy, zmarłego od czterech dni. To podkreślało wyjątkowość tego cudu. Sam Jezus to wyraził, że stało się tak, aby wszyscy ujrzeli chwałę Bożą.
Zanim stał się cud wskrzeszenia z martwych, Jezus modlił się. Bardzo znamienne były pierwsze słowa Jego modlitwy: „Ojcze dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał”. Jakiej modlitwy, jakiego błagania Bóg wysłuchał? Przecież Jezus jeszcze o nic nie zdążył poprosić, nie zaczął się jeszcze modlić. Jakież to wymowne. Cudowne. Jezus uczy nas jak mamy się modlić. Przede wszystkim z dziękczynieniem. Nie musimy płakać, nie musimy o nic prosić. A już z całą pewnością nie powinniśmy użalać się nad sobą przed Bogiem. Narzekanie niczego nam nie załatwi, nie ściągnie uwagi Stwórcy. Tylko wiara i modlitwa z dziękczynieniem. Zanim jeszcze Bóg wysłuchał Jezusa, On już dziękował. Gest wdzięczności za dar, który dopiero miał być zesłany! A cud wydarzył się tylko dlatego, że najpierw okazana była wiara w niego poprzez dziękczynienie przed faktem. O tę wiarę Jezus zapytał Martę: „Czy wierzysz w to?” Jej odpowiedź „ja mocno wierzę” sprawiła, że cud stał się możliwy. To pierwsza najważniejszą zasada. Niezbędna, aby stało się coś wielkiego. Głęboka wiara jest katalizatorem niewytłumaczalnych, "magicznych" wydarzeń w naszym życiu. Wiara najpierw. Następnie modlitwa z dziękczynieniem. A na końcu cud wysłuchanej modlitwy.
W ostatnich dniach swojej misji, Jezus być może potrzebował wielkiego cudu. Mógł dokonać tego gdziekolwiek, mógł wskrzesić z martwych kogokolwiek, kogoś prominentnego. Wybrał Łazarza. Nie był to przypadek. Jan wymienia Marię siostrę Łazarza jako tą, która wcześniej namaściła olejkiem nogi Jezusa. To ważne podkreślenia. Jej szacunek jaki okazała Zbawicielowi został zauważony. Myślę, że Jezus o tym pamiętał. I Marię, i jej siostrę i Łazarza darzył specjalnym uczuciem za okazaną miłość.
Nic nie dzieje się bez powodu. Nic nie idzie w zapomnienie. Okazana dobroć zawsze kiedyś do nas wraca. Ludzie mogą zapomnieć o czym z nimi rozmawialiśmy przed laty. Ale zawsze pamiętają, jak ich traktowaliśmy. Czy się dobrze przy nas czuli. Dobre słowo zapada w pamięci na wiele lat. Dobre słowo może zmienić czyjeś życie. Ono wraca do źródła, do nas. Ponieważ rachunkowością zajmuje się Ktoś inny. Ktoś kto nas wszystkich obserwuje.
Andrzej Dańkowski - autor książki KSIĘGI MĄDROŚCI