Na Uroczystość Wniebowstąpienia A z cyklu "Wyzwania".
więcej »Zesłanie Ducha Świętego. Czym jest tak naprawdę to święto? O co chodzi w tej pięknej historii?
O wielki dar Boży, łaskę wiary, mądrości, odwagi? Czy możliwość władania obcymi językami? Oczywista odpowiedź to zdecydowane tak na wszystkie te pytania. Słuszna, ale niepełna interpretacja. Prawdziwy sens tego wydarzenia polega na tym, że rozpoczęło ono zwycięski pochód chrześcijaństwa na cały świat.
Zielone Świątki, Święto Pięćdziesiątnicy, zesłanie Ducha świętego. A dla Żydów – Święto Tygodni, czyli coś w rodzaju dożynek, świętowanie żniw pszenicy. Święto Tygodni było jednym z trzech wielkich świąt Judaizmu, kiedy Żydzi pielgrzymowali do Świątyni w Jerozolimie. Nie inaczej było też w 33 roku naszej ery, zaledwie 7 tygodni po zmartwychwstaniu Jezusa. Wypełniły się przepowiednie i obietnice proroków Starego Testamentu. Wraz ze zmartwychwstaniem Chrystusa narodziła się nowa religia, chrześcijaństwo. Ale jeszcze tak niewiele ludzi miało tego świadomość 50 dni po pierwszej Wielkanocy. Apostołom brakowało pomysłu na ewangelizację świata.
Jak czytamy w Dziejach Apostolskich, w dniu Pięćdziesiątnicy do Jerozolimy pielgrzymowały tłumy ze wszystkich zakątków cesarstwa rzymskiego. Byli to Żydzi zamieszkujący obce kraje: od Mezopotamii po Libie, od Rzymu po północny Iran. Wszyscy czuli się bogobojnymi wyznawcami religii Mojżesza i swoich przodków. Ale nie wszyscy znali język hebrajski czy aramejski. Po prostu, tak jak większość emigrantów, ulegli asymilacji i posługiwali się lokalnymi językami krajów, w których mieszkali. Jak do nich dotrzeć? Jak im przekazać naukę Chrystusa? Apostołowie też zapewne zadawali sobie to samo pytanie. Potrzebowali pomocy, cudu. W sukurs przyszła Boska interwencja. Napełnieni Duchem Świętym otrzymali nie tylko mądrość i odwagę. Najważniejszym była zdolność przemawiania językami, którymi posługiwali się pielgrzymi. To dzięki zaangażowaniu Boga i darom Ducha świętego Dobra Nowina mogła być przekazana przybyszom ze wszystkich zakątków ówczesnego świata. Tego dnia trzy tysiące ludzi przyjęło Chrystusa. Te tysiące pielgrzymów wróciło do domów, gdzie zasiane w Jerozolimie ziarna zaczęły kiełkować. Nie tylko w Judei czy Galilei. Ewangelia dotarła do Mezopotamii, Egiptu, Azji Mniejszej. I dalej docierała do kolejnych serc i dusz oczekujących Mesjasza.
To perfekcyjne, genialne jak Bóg zaplanował czas narodzin chrześcijaństwa. Najpierw Żydów rozproszył po całym świecie. Diaspora Żydowska była tym pierwszym ziarnem, zaczynem nowej wiary pośród pogan. Święty Paweł podczas swoich podróży misyjnych zawsze rozpoczynał nauczanie w miejscowej synagodze. W tym czasie cały znany Żydom świat podlegał sprawnej administracji Rzymu. Imperium zadbało o dobre drogi na swoim obszarze. Ale pomimo, że „wszystkie drogi wiodły do Rzymu”, podróżowanie w tamtych czasach nie musiało być ani łatwe, ani bezpieczne. O to także zadbał Bóg. W czasie, kiedy formowało się chrześcijaństwo, starożytny Rzym wchodził w epokę prosperity, wewnętrznej stabilizacji i pokoju – Pax Romana. Przez dwa stulecia państwo nie doświadczyło wojen w obrębie swoich granic. Misjonarze mogli bez obaw podróżować.
Przypadkowy, acz genialny zbieg okoliczności? Absolutnie nie. Misterny plan. Pan Bóg rozproszył Izraelitów dokładnie po to, aby przez nich szerzyć chrześcijaństwo. Pax Romana był potrzebny, aby słowo Boże mogło rozprzestrzeniać się po całym świecie. Gdyby Mesjasz przyszedł kilka wieków wcześniej, chrześcijaństwo nie ruszyłoby z miejsca? A dopełnieniem było zesłanie Ducha Świętego. Niesamowicie piękny, głęboko przemyślany zamysł. Dla wielu Zielone Świątki kojarzą się przede wszystkim z darem języków. Ale Panu Bogu nie chodziło o tanie efekciarstwo. Apostołowie przemawiali w obcych sobie językach nie po to, aby na kimkolwiek zrobić wrażenie. Cel był bardzo wzniosły, ale nade wszystko bardzo praktyczny. Chodziło o dotarcie z Ewangelią do wszystkich narodów. I to jest chyba najważniejsze w zesłaniu Ducha Świętego.
Andrzej Dańkowski - autor książki KSIĘGI MĄDROŚCI