Pocałunek w Biblii, liturgii i życiu

Przekazanie pokoju, czyli wyraz tego, co w jest sercu danego człowieka. Ten gest wyróżniał chrześcijan spośród innych wspólnot - mówi ks. dr Andrzej Demitrów, biblista.

Publikujemy treść rozmowy

Hanna Honisz (KAI): Kiedy po raz pierwszy pojawia się pocałunek na kartach Biblii?

– Nie można wskazać daty ani miejsca powstania pocałunku, ale na kartach Biblii pojawia się on po raz pierwszy w kontekście rodzinnym podczas udzielania błogosławieństwa.
Najpierw sędziwy Izaak pobłogosławił Jakuba, a ten z kolei, gdy błogosławił Józefa, jego synów Efraima i Manassesa, uściskał ich i ucałował – jak opisuje Księga Rodzaju. Po śmierci Jakuba, Józef rzucił się na twarz swego ojca, zalewając się łzami i całując go. Pocałunki dawane są w kontekście rodzinnym jako wyraz uczuć między rodzicami i dziećmi, okazywanie czułości, serdeczności i przywiązania. Rodzina u Izraelitów rozumiana była szeroko, dlatego naturalnie pocałunkiem obdarowywano także przyjaciół i gości. Co ciekawe, pocałunkami obdarowywano nie tylko osoby odmiennej płci, ale też tej samej. Np. w Księdze Rodzaju, kiedy Jakub zjawia się u Labana, czy też, Jetro – teść Mojżesza, wita go pocałunkiem. Pocałunkiem obdarzali się przyjaciele – Jonatan i Dawid. Serdecznemu powitaniu towarzyszyły pocałunki, często także łzy i wzajemne uściski. W Księdze Tobiasza, ojciec i syn, rodzice i teściowie w ten sposób obdarowywali się znakami przyjaźni i przywiązania.

KAI: W jakich jeszcze kontekstach pojawiają się pocałunki?

– Pocałunki pojawiają się też w sferze religijnej jako okazywanie czci względem Boga lub w kontekście zakazu całowania bóstw. W Pierwszej Księdze Królewskiej – Pan Bóg przypomina Eliaszowi, że jest siedem tysięcy ludzi w Izraelu, którzy nie zgięli kolan przed Baalem i nie ucałowali go. W Księdze Ozeasza – pokolenie Efraima było ganione za to, że sporządzało sobie bożki i zachęcało do całowania cielców. W ludach ościennych, u Greków i Rzymian, istniał zwyczaj pozdrawiania przez posyłanie ręką pocałunku swoim bożkom. W Księdze Hioba mamy nawiązanie do tej bałwochwalczej praktyki (Hi 31,27). To negatywne ukazanie tego, co funkcjonowało w Izraelu. Ale już w Pieśni nad Pieśniami mamy pocałunki, zakochanych w sobie, mężczyzny i kobiety.

KAI: Ale ta Pieśń nad Pieśniami mówi też o miłości Boga do człowieka. Czy Bóg kocha nas miłością erotyczną?

– Sens wyrazowy pocałunków w tej księdze to okazanie jak najgłębszych uczuć całym sobą. Pocałunek mieści w sobie wyraz tego, co kryje się w sercu człowieka. Pod warunkiem, że jest on prawdziwy, a nie tylko grą pozorów. W Księdze Przysłów mamy przestrogę przed uwodzicielskim pocałunkiem nierządnicy.
Bóg przemawia językiem zrozumiałym dla człowieka, a miłość Jego jest pełna pasji. Podobnie jak zakochani w sobie. W przypadku Boga ta miłość jest nieskończenie większa, ponieważ nie obejmuje tylko sfery cielesnej, ale całą naszą istotę.

KAI: Benedykt XVI w encyklice „Deus Caritas est” pisze o trzech wymiarach miłości Boga – eros, agape i philia. Wprost mówi, że Bóg kocha nas miłością erotyczną.

– Erotyczna miłość nie dotyczy tylko poziomu cielesnego. Trzeba na to spojrzeć głębiej. I Pieśń nad Pieśniami, a za nią Benedykt XVI pokazują, że miłość erotyczna jest tylko jednym z wymiarów. Miłość obejmuje nie tylko sferę cielesną, ale też jest bezinteresowna, oddana, wzajemna.

KAI: W micie o Erosie i Thanatosie – Eros budował, a Thanatos niszczył. Eros to miłość twórcza, pragnąca dobra, pożądająca go wręcz. I taka ma być miłość chrześcijańska?

– To nadal tylko jeden poziom. Dla chrześcijan normatywne jest to, jak nas Bóg umiłował. Te reminiscencje związane z Pieśnią nad Pieśniami prowadzą do miłości oblubieńczej, którą mamy opisaną w Apokalipsie, gdzie Chrystus jest oblubieńcem Kościoła.

KAI: Czyli nie można redukować miłości Bożej tylko do relacji ojca do dziecka, oblubieńczego zakochania lub do miłości bezinteresownej?

– To zawsze poszczególne wymiary, ale w miłości Bożej jest zawsze coś więcej, czego nie możemy tu na ziemi do końca pojąć.

KAI: Pocałunek Judasza był rutynowym gestem przywitania czy umówionym znakiem zdrady?

– Był jednocześnie gestem przywitania i umówionym znakiem zdrady. Wyraźnie Jezus mówi do Judasza: „Przyjacielu, pocałunkiem wydajesz Syna człowieczego”. W ten sposób nazywa On po imieniu, kim jest dla Niego Judasz, ale też określa wprost sytuację, która ma miejsce, czyli zdradę. Pocałunek może być zakłamany. Za czasów Jezusa być może to nie był jednorazowy gest, ale pewien sposób witania się w tym gronie przyjaciół.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.