Czytanie Biblii jako modlitwa

Modlimy się na różne sposoby. Ale czy modliliśmy się kiedykolwiek za pomocą lektury Pisma Świętego?

I znowu, od początku czytamy dzieje Dawida i Bethsabe, a opowieść, nic nie tracąc ze swojej barwności, rytmu i napię­cia, zaczyna urastać do rozmiarów groźnego memento, staje się rozmową z naszym głosem wewnętrznym, który coraz donoś­niej w nas woła i wołając zdziera z naszych uczynków jedną zasłonę po drugiej, aż wreszcie, gdy zerwana została ostatnia z zasłon, rzuca nas na kolana i zmusza do wydania wyroku na samego siebie. Pod naciskiem naszych wzruszeń opowieść, nie zmieniając swojego kształtu, zmieniła tonację i stała się pod­niosłą, modlitewną wariacją na temat naszego grzechu. Stra­ciwszy swój przedmiotowy charakter stała się naszym osobi­stym przeżyciem. Słowa kronikarskiego zapisu, dzięki naszemu współtwórczemu wysiłkowi, przeobraziły się w modlitwę.

Są modlitwy, które nie mają kształtu modlitwy. Modlitwą może być każde opowiadanie biblijne, a jego charakter błagalny zależny jest jedynie od intencji, z jaką przystępujemy do czyta­nia tekstu, i od tego, czy znajdziemy w nim sens oczyszczający.

4

Z czasem to pojęcie modlitwy, polegającej wyłącznie na lekturze Pisma Świętego, rozciągnąłem na inne jego teksty - nie mam tu na myśli Psalmów, które, same w sobie będąc modlitwą, niejako są wyłączone z tych moich rozważań - a ten zwyczaj tak wszedł mi w krew, że już od wielu lat nieomal codziennie modlę się, czytając na wyrywki przypowieści ewan­geliczne, opisy działalności Chrystusa, opowiadania o Jego Męce, Listy św. Pawła i św. Jakuba, wizje apokaliptyczne św. Jana i Daniela, traktaty filozoficzne, jak Hiob i Kohelet, dzieła historyczne, jak Księga Kronik i Dzieje Apostolskie, Księgi Izajasza i Jeremiasza i radosną Pieśń nad Pieśniami. Takie czytania-modlitwy uważam za roztropne przeżywanie Boga, zwłaszcza że trzymając się granic, wyznaczonych naszym unie­sieniom przez tekst biblijny, musimy modlić się niejako pod dyktando Pisma Świętego, które nie pozwala prosić o rzeczy niemożliwe, błahe i śmieszne, niekiedy świadczące bardziej o ubóstwie naszych uczuć niż o ich bogactwie. Pismo Święte uczy nas umiaru i subtelności błagania, po prostu kultury modlitewnej, której często brak naszym wzruszeniom, równie ważnej jak to, o co się modlimy. Jest to modlitwa jedyna w swoim rodzaju, surowa, zwarta, zwięzła, oszczędna w swoim wyrazie. „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni sądzą, że będą wysłuchani dzięki swojemu wielomówstwu. Nie czyńcie jak oni" - powiedział Chrystus. Podczas gdy słowa naszych modlitw szybko się zużywają, stają się wyświechtane, skostniałe, bezbarwne i świadczą o jałowości gleby, z której wyrastają, słowa Pisma Świętego, mimo swojego wieku, za­chowują nieskazitelną młodzieńczą świeżość. Nie ufajmy na­szym słowom. Jeżeli jest w nas taka zbytnia ufność, jest ona jeszcze jednym rodzajem pychy, która każe nam upatrywać we własnych słowach żywą rzekę życia chociaż w rzeczywistości są one zbyt często tylko jej martwym ramieniem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg