Oglądaliśmy Jego chwałę

Tak napisał Jan. Co widzę, patrząc na betlejemski żłóbek?

Nie był  dającym życie światłem żaden z dawnych proroków. Nie był nim Jan Chrzciciel. Ewangelista napisał:

Pojawił się człowiek posłany przez Boga -
Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo,
aby zaświadczyć o światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością,
lecz aby zaświadczyć o światłości.

Stwórca odrzucony

Chrzciciel miał wskazać prawdziwą światłość:  I kiedyś, nad Jordanem, wskazał: Bożego Baranka; Jezusa, Chrystusa, Syna Bożego, Zbawiciela... A Ewangelista kontynuuje...

Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
Na świecie było Słowo
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.

Po Janie przyszedł On, Syn Boży, Logos, Słowo, Życie, prawdziwe Światło... Nie niespodziewanie. Wielki prorok Jan Go zapowiedział. Ale, o dziwo, nie został rozpoznany... Dlaczego? Chyba dlatego, że nie pasował. Do wyobrażeń, do oczekiwań. Zbyt wiele trzeba by zmienić. Wygodniej było zamknąć oczy i powiedzieć: to nie On... 

Tak, zamknąć oczy. Bo gdyby mieć oczy otwarte nie dałoby się nie zauważyć. Wszak On, pisze Jan, jest światłością oświecającą każdego przychodzącego na świat człowieka. Gdzie, jak? To światło Logosu, Boga, który był u Boga, każdy nosi w swoim sercu; w sumieniu. To ono pozwala widzieć i tęsknić za tym wszystkim, co człowiek utracił w Edenie, to ono rozpoznaje miłość, dobro, uczciwość, sprawiedliwość... A ponieważ na tym świecie często ich brak, każe tęsknić i prosić Stwórcę: przyjdź, przywróć nam tamten świat, który straciliśmy... Każdy ma sumienie, każdego ta światłość oświeca; każdy, kto sumienia słucha, kto idzie za jego wskazaniami, może poznać, co dobre, prawe, sprawiedliwie. I może, patrząc na Chrystusa, rozpoznać: On jest dobry, w Nim jest Bóg. To Boży Logos...

Zapowiedziany przez Jana, możliwy do rozpoznania, gdyby nie zamykać oczu na światło, które w każdym człowieku jest... A jednak przez wielu rozpoznany nie został. Bo zamknęli oczy. Bo zasłonili je przepaskami, żeby nie widzieć. Dlatego nie rozpoznali swojego Stwórcy. Wół i osioł poznają swoich właścicieli: wiedzą, kto do nich przychodzi. Człowiek zamyka oczy i krzyczy, że nie widzi Stwórcy. Wyłącza rozum i woła, że nie ma nad nim żadnego Pana; choć boleśnie doświadcza swojej samoniewystarczalności, woła, że on sam sobie panem...

Przemieniająca moc przyjęcia Chrystusa

A Jan pisze dalej:

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego -
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.

Wszystkim tym, którzy Je przyjęli... Wystarczyło otworzyć drzwi i powiedzieć: wejdź, Boże, Boży Synu. I już człowiek ze stworzenia, wyjątkowego, ale jednak tylko stworzenia, może stać się kimś znacznie więcej: dzieckiem Boga. Przez Syna otrzymaliśmy możliwość, by stać się synami i córkami samego Boga. Jeśli wierzę, jeśli wyznaję: Jezus jest Panem, Jezus jest moim Bogiem, pochodzenie według ciała nie ma już znaczenia; nie liczy się pokrewieństwo, nie liczy wola ojca czy matki – jestem już kimś innym, jestem dzieckiem samego Boga. Przedziwna to moc, którą daje człowiekowi Boży Syn: przemienić się ze stworzenia w syna. Wystarczy otworzyć drzwi, wystarczy powiedzieć „tak”, wystarczy przyjąć... A wszystko przez to, że...

Ewangelista tak to ujął:

A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy. 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg