Jest ono wyjątkowo ważnym wydarzeniem w nauczaniu Jezusa. Wszystkie cztery ewangelie opisują ten cud, niektóre dwukrotnie. Jezus daje nam trzy ważne lekcje wiary albo lekcje życia.
Weźmy pod lupę poniższy fragment z ewangelii św. Jana:
(Jezus) rzekł do Filipa: «Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?» A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» Jezus zatem rzekł: «Każcie ludziom usiąść!» A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus, więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów.
Jezus nie od razu dokonał cudu. Na początku zadanie nakarmienia tłumów zlecił swoim uczniom, wystawiając ich na próbę. A oni? Niestety zawiedli. Ten problem ich przerósł. Zapomnieli o cudach Jezusa, że przy nim mogą wszystkiego dokonać. Dlaczego tak się stało? Otóż dlatego, że całą swoją uwagę skupili na problemie, a nie na rozwiązaniu. Zadanie było ogromne i na ludzki rozum niemożliwe do wykonania. Popełnili kardynalny błąd. Zamiast debatować nad wielkością problemu, powinni raczej skupić się na wielkości Jezusa. Na piedestale swojej wyobraźni osadzili to niewykonalne dla nich polecenie Chrystusa. A powinni w to miejsce umieścić Boga. Ich odpowiedź na słowa Jezusa powinna brzmieć – „my nie wiemy, jak tego dokona, ale Ty wiesz”. Dokładnie. Niestety to znany nam wszystkim scenariusz. Problemy, przeszkody, wymówki. Wszystko tylko nie wiara.
Jezus pokazał uczniom „jak to się robi”. Wziął chleby i podzielił je? Nie, nie od razu. Wziął chleby i odmówił dziękczynienie. Najpierw podziękował Ojcu za cud. Dopiero wtedy ten cud nastąpił. Jezus uzmysłowił swoim uczniom jak ważna jest wiara w cud. Ta wiara musi być tak wielka, że zmusza nas do dziękczynienia na wyrost niejako. Jeszcze nic się nie wydarzyło, a my już mamy ochoczo dziękować Panu Bogu. Jeszcze nie widzimy efektów modlitwy, a jednak wierzymy i dziękujemy. A jak wierzymy, to dzieją się dziwne rzeczy. Cudowne!
A kiedy się wszyscy najedli do syta, zebrano jeszcze dwanaście koszów. Łatwo przeoczyć ten szczegół. Bardzo to symboliczne, kiedy ewangelista mówi, że każdy zjadł, ile chciał i jeszcze zebrano dwanaście koszów. To jasny sygnał, że Bóg nie jest „skąpy”. On jest wielki i wielka jest Jego hojność. Jeżeli prosimy o wiele, dostajemy wiele. Jeżeli wierzymy w spełnienie naszych modlitw, wtedy zdarza się cud. Ale nie, nie taki zwyczajny cud, mały dar z niebios. Cud „do syta”. Cud nadwyżki. Jezus pokazuje nam jaką obfitością obdarza nas Bóg. Nie ma tu miejsca na minimalizm.
Tylko trochę chleba, aby przeżyć następny dzień? Nic z tych rzeczy. Niebiosa nie zsyłają małych podarunków. Jak cud to okazany zamaszyście. Dar jest tak wielki, że nie potrafimy go przejeść i zostają nam jeszcze te symboliczne kosze z nadwyżką. Bo taki jest Bóg. obdarowuje bez ograniczeń. Podobna sytuacja miała miejsce na pustyni Synaj, kiedy codziennie zsyłał mannę, której Żydzi nie potrafili zjeść w całości. A kiedy lud Mojżesza zapragnął mięsa, wtedy także otrzymał je z nadwyżką. Przepiórki pokryły całą ziemię o zachodzie słońca. Ale te ptaki nie zamieszkują na pustyni.
Kolejna zagadka? Dla niewierzących tylko.
Andrzej Dańkowski - autor książki KSIĘGI MĄDROŚCI