Przynajmniej siebie nie oszukuj

„Doświadczyłem mocy Chrystusa”. No dobrze, ale czy On cię do ciebie przyznaje?

Reklama

Kiedy Bóg jest z nami? Tak, to chyba prawda: wszystko co można poznać o Bogu dzięki objawieniu mówi nam, że On jest zawsze z każdym człowiekiem. Bo na każdym Mu zależy. Znaleźć jednak można w Ewangeliach wzmianki z których wynika, że nie zawsze tak będzie. W czasie ostatecznego sądu Chrystus do niektórych swoich uczniów się nie przyzna. Nie obroni ich przed sprawiedliwa karą. Choć mienili się być chrześcijanami, i to gorliwymi, nie uzna, że są naprawdę Jego uczniami.

Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"

Portal Wiara.pl Kazanie na górze s4 c3

Nieswojo się robi, gdy człowiek to czyta. Jak to, Panie, nie wystarczy, że tyle zrobiłem dla Boga? Że zostałem księdzem? Że przewodzę parafii albo  uczę w szkole religii? Że zawsze jestem w  niedzielę na Mszy? Że należę do grupy modlitewnej i regularnie uwielbiam? Że prorokuję, wyrzucam złe duchy i nawet uzdrawiam? Że jestem zapraszany, by dać świadectwo albo i głosić rekolekcje? Że prowadzę katolicki portal albo współtworzę najbardziej poczytne katolickie pismo?

Nie, nie wystarczy. Trzeba jeszcze pełnić wolę Ojca. Nie jakąś abstrakcyjną, odczytywaną z na chybił-trafił otwartego Pisma Świętego albo wyrastającą z utożsamienia „ja chcę” i „Duch mi mówi”.  Wolę Ojca wyrażoną w zawartym na kartach Biblii objawieniu. Wolę Ojca, o której Jezus mówił proklamując swoją „konstytucję królestwa”. Unikając postawy dziecka, wybierającego z ciasta rodzynki: to przyjmuję, bo mi wygodne, ale o tamtym lepiej zapomnieć. Albo poddawania trudnych fragmentów nauczania Jezusa takiej egzegezie, że już niewiele znaczą. Jeśli nie będziemy wierni słowom Jezusa, jeśli nie przyjmiemy lub przynajmniej uczciwie nie będziemy próbowali przyjąć postawy, do której wzywa On swoich uczniów, możemy w dniu sądu usłyszeć: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"

Tak, bo nieprawością jest nie tylko człowieka zabić, ale i obrzucić go wyzwiskami. Nieprawością jest nie tylko zdradzać żonę czy męża fizycznie, ale i w wyobraźni. Jest nią manipulowanie prawdą, jest nią mściwość i nienawiść, nawet jeśli dotyczą wrogów. Jest nią też religijność na pokaz, służenie Mamonie zamiast Bogu i łatwe odsądzanie innych od czci i wiary. Jest nią wszystko, czego byśmy sami nie chcieli doświadczyć, a co czynimy naszym bliźnim. To nie wymysły. To streszczenie Jezusowego kazania na górze....

Tymczasem... Zdarza się, że wierzący zamiast słuchać Jezusa sakralizują nieprawość. Ot, rodzice, którzy uważają, że czwarte przykazanie upoważnia ich do nieliczenia się ze swoimi dziećmi. Mąż gdy domaga się, by wedle słów św. Pawła żona była mu posłuszna, a skrzętnie zapomina, że on powinien żonę kochać a nie nią pomiatać. Ksiądz, dla którego jego parafia jest latyfundium, a parafianie parobkami. Dziennikarz, który dla rzekomo słusznej sprawy manipuluje prawdą. Ważniak, który w swoim awansie widzi wolę Bożą upoważniającą go do pogardzania tymi, którzy tak ważni jak on nie są. Opinia społeczne, gdy ponad nakaz przyjmowania przybyszów stawia rzekomy lęk przed zamachami, a tak naprawdę boi się tylko o swoje dostatnie życie. Wiele tego

Człowiek może nie widzieć i nie wiedzieć czego żąda od niego Bóg. Może być słaby i mimo prób nie dorastać do ideałów. Bywa jednak i tak, że zna Jego wolę, ale nie zamierza jej realizować. Wydaje mu się zbędnym wysiłkiem, z praktycznego punktu widzenia zupełnie niepotrzebnym. Co wtedy? Jedyna nadzieja w tym, że Bóg okaże się bardziej miłosierny, niż ludzka wzgarda wobec Jego prawa....

***

Wcześniejsze odcinki cyklu w wersji tekstowo-filmowe  znajdziesz TUTAJ

Wersję filmową cyklu znaleźć też można na youtubowym kanale Wiara.pl

Czytaj, oglądaj i polecaj swoim najlepszym znajomym :)

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Gość
    17.10.2016 16:27
    A tutaj to autor artykułu "przesadził" -"Opinia społeczne, gdy ponad nakaz przyjmowania przybyszów stawia rzekomy lęk przed zamachami, a tak naprawdę boi się tylko o swoje dostatnie życie. " Rzekomy lęk? Ten lęk jest jak najbardziej realny, czego dowodem są liczne zamachy. Polacy boją się o swoje bezpieczeństwo, o bezpieczeństwo swoich dzieci. Nie mają do tego prawa? Nie boimy się przyjmować prześladowanych chrześcijan, a tylko muzułmanów, którzy chcą wprowadzić totalitarny system ( nawet nie religię). Jest coś takiego, jak porządek miłości. Najpierw pomagamy najbliższym i nie narażamy ich na niebezpieczeństwo. Jakie dostatnie życie? Nawet niektórzy sprowadzeni do Polski chrześcijanie uciekli do Niemiec, bo tutaj było im za biednie.
  • katolik
    17.10.2016 22:23
    Tyle nieprawości nie było chyba nigdy. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość. 2 Tes.2-12
  • GośćMariaPietrzak
    18.10.2016 01:51
    Nie ten , który mi mówi Panie , Panie ...
    W Dzienniczku św. Siostry Faustyny jest fragment , kiedy w Zaduszki uchyla ona furtę cmentarza i pyta : "Duszyczki , czy czego wam potrzeba ? "
    A one odpowiadają : "O tyle
    jesteśmy szczęśliwe , o ile wypełniłyśmy wolę Bożą"

    Poniżej słowa zapisane „pod dyktando z czyśćca" 2 października 1880 roku:
    „Mój Boże, spełnij we mnie swoje zamiary i udziel mi łaski bym nie przeszkadzała Ci swoim zachowaniem.
    Mój Jezu, chcę tego, czego Ty chcesz, ponieważ właśnie Ty tego chcesz; chcę ta jak Ty tego chcesz i tyle, ile chcesz!
    /
    Rękopis z Czyśćca - siostra Maria od Krzyża , wydaw. Michalineum

    Niech ten "gryps" z Czyśćca pomoże nam rozeznać Wolę Bożą i osiągnąć Szczęście .
    Czy może być coś ważniejszego jak rozeznanie drogi " co wiedzie nas do Celu , gdzie się kończy czas "
  • Gościu
    18.10.2016 12:21
    "Zdarza się, że wierzący zamiast słuchać Jezusa sakralizują nieprawość. " W sedno trafione. Przykładem jest adhortacja Amoris Laetitia, w której najpierw to co przez wieki nazywane było związkiem cudzołożnym nazwane zostało związkiem nieregularnym, a następnie sakralizuje się ów związek. Zresztą sam papież Franciszek stwierdził, iż konkubinaty cieszą się łaską Bożą taką jak małżeństwo. To jest właśnie sakralizacja nieprawości.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama