Nie szukaj wykrętów

Co to znaczy kochać bliźniego? Miłością łatwo usprawiedliwiać nawet całkiem wielkie świństwa.

Reklama

Chrześcijaństwo to jednak trudna religia. Nie tylko dlatego, że wymagająca. Tyle różnych przykazań i zasad. Możliwych do złamania myślą, mową, uczynkiem... To rób, tamto rób koniecznie, tego unikaj, a tamtego jeszcze bardziej. No i jeszcze to zaniedbanie. Jak się w tym wszystkim połapać? Muszę sobie przyswoić wiedzę z opasłych tomów teologii moralnej?  A co zrobić, gdy w konkretnej sytuacji te zasady, którymi ma kierować się chrześcijanin, są w konflikcie? Zgodnie z prawdą powiedzieć głupiemu, że głupi, czy kierując się łagodnością milczeć? Uznać, że władza pochodzi od Boga, czy buntować się przeciwko krzywdom?

Portal Wiara.pl Kazanie na górze s3 c8

Pod koniec swojego „Kazania na górze” Jezus i ten kłopot rozwiązał podając prostą zasadę, porządkującą wszystkie inne:

„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy”.

Naprawdę proste. Cenię sobie swoje dni wolne od pracy, więc nie powinienem innych zmuszać do pracy w niedzielę. Jako rodzic chciałbym być szanowany, więc powinienem też szanować swoich rodziców. Ale z kolei jako syn chciałbym mieć sporą dozę samodzielności, więc sam też nie powinienem jej zabierać swoim dzieciom. Nie chciałbym, by ktoś mnie pobił czy obrzucił wyzwiskami, o zabiciu już nie mówiąc, nie powinienem więc tego robić moim bliźnim. Nie chciałbym, by mój pracodawca nie wpłacił mi na czas pensji, więc sam też powinienem w terminie wypłacać należność innym. Nie chciałbym by mnie oszukiwano, oczerniono czy fałszywie posądzono, więc nie powinienem tego robić swojemu bliźniemu. Wiem, jak się czuję, gdy w dyskusji wobec mnie ktoś używa argumentów w stylu, że powinienem czytać ze zrozumieniem, że powinienem się udać do psychologa, że się nie znam; kiedy mnie poucza, beszta, wyśmiewa, szydzi ze mnie... Też więc nie powinienem w ten sposób zwracać się do moich bliźnich. Proste.

Mądrze stosowana zasada, by postępować tak, jak my byśmy chcieli, by ludzie wobec nas postępowali (my Polacy znamy ją lepiej w wersji negatywnej: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe) to klucz to zrozumienia i stosowania Bożego prawa. Uczciwemu pomaga rozwikłać zdecydowaną większość dylematów dotyczących tego, co zrobić i którą zasadę z przebogatego zbioru wskazań dla chrześcijan wybrać. Mniej uczciwemu....

„To dla jego dobra” – twierdzi ten i ów przygotowując jakieś świństwo wobec bliźniego. Dla dobra? No tak, nauczka czasem może przynieść dobre owoce. Czasem. Najczęściej  jest próbą odegrania się. „Miłość bliźniego” to w takim wypadku tylko listek figowy dla przykrycia prawdziwych intencji. „Kochaj Boga”, „kochaj bliźniego” są na tyle ogólne, że pozwalają jeszcze strugać wariata. Zasada, by postępować wobec bliźnich tak, jak my chcielibyśmy, żeby oni wobec nas postępowali  – już nie. Trzeba tylko trochę wczuć się w bliźniego, postawić w jego sytuacji. Najczęściej to wcale nie takie trudne.

***

To już ostatnia część trzeciej opowieści o Jezusowym „Kazaniu na górze”.  Konstytucji Królestwa, która powinna wyznaczać styl życia wszystkich chrześcijan. Trudne wskazania? Jak napisałem na początku pierwszej z tych opowieści, niekoniecznie. Wszystko zależy od duchowego wytrenowania. Ci, których obarczają różne wady, mają oczywiście ciężko, ale wytrenowani w cnotach... W sumie to wszyscy jakoś dają radę. Tak jak w górach: jedni wbiegną na szczyt w dwie godziny, inni w pięć, ale i jednym i drugim się uda. Jednego tylko na pewno trzeba: chcieć tą drogą pójść. Nie udawać, że jej nie ma albo że ucznia Chrystusa nie musi interesować.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama