Kilka biblijnych obrazków

Każdy wierzy w takiego Boga, jakiego sobie wyobraża. I prócz konsekwentnych ateistów, także odrzuca takiego, jakiego sobie wyobraża.

Reklama

OBRAZEK TRZECI - Ratunek wszystkich w dziesięciu sprawiedliwych

Księga Rodzaju 18-19


Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej słusznie budzi naszą niechęć. Każdy odpowiada tylko za to, za co odpowiadać może, czyli zazwyczaj za własne uczynki. Nasz realny wpływ na czyny innych bywa iluzoryczny. Nawet wtedy, gdy z racji więzi rodzinnych czy koleżeńskich wydaje się, że powinno być inaczej. Czasem jednak zdarza się, że niewinni w imię źle pojętej solidarności kryją bandytów. Wtedy ukaranie wszystkich wydaje się rozwiązaniem sprawiedliwym i słusznym. Wszak milcząc i matacząc stają się współodpowiedzialni za popełnione zło.

Abraham był żywotnie zainteresowany ocaleniem Sodomy. Mieszkał tam ze swoją rodziną jego bratanek, Lot. Nic dziwnego, że starał się go uratować. Poinformowany przez Boga o zamiarze zniszczenia miasta, świadom własnej małości i wielkości Tego, przed którym stał, ośmielił się targować. Cóż mógł Bogu dać w zamian? Nic. Przecież sam był jego dłużnikiem. Dlatego nawet nie próbował wyznaczać Panu Świata jakiejś ceny za ocalenie miasta. Odwołał się tylko do Bożej sprawiedliwości i łaskawości.

Wprawdzie dla pięćdziesięciu sprawiedliwych Bóg obiecał ocalić Sodomę, ale Abraham był realistą. Dlatego w tym swoistym targu z Bogiem doszedł do dziesięciu. Dalsza historia pokazała, że nawet tylu sprawiedliwych w Sodomie się nie znalazło. Nie tylko nikt nie stanął w obronie Bożych wysłanników, którzy zatrzymali się w domu Lota, ale wszyscy mężczyźni tego miasta wzięli udział w niecnym najściu, gotowi dopuścić się najohydniejszego występku - gwałtu na gościach. Od tej myśli nie odwiodła ich nawet głęboko niemoralna propozycja Lota, by zamiast z nimi, poswawolili z jego córkami. W ostatecznym rozrachunku tylko sam Lot i jego dwie córki ocaleli z zagłady, którą Bóg zesłał na występnych mieszkańców miasta.

Bóg, który dzieli się z człowiekiem informacją o swoich zamiarach, Bóg, który pozwala człowiekowi wpływać na swoje boskie postanowienia. Bóg, który nie obraża się, gdy ktoś przeciwstawiając się Mu, odwołuje się do Jego sprawiedliwości, choć wielu ludzi podobną sytuację potraktowałoby jako zarzut bycia niesprawiedliwym. I w końcu Bóg, który zsyłając karę, wbrew wcześniejszym ustaleniom, jednak liczy się z losem paru niewinnych i ze względu na nich chce ocalić dodatkowo ich najbliższych. Bliski, wrażliwy na niedolę i łzy. Chciałoby się powiedzieć – choć brzmi to nieco przewrotnie – ludzki.
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama