Ewangelia dzieciństwa

Dlaczego w Ewangelii św. Marka nie ma ani słowa o narodzinach Jezusa? Święci Łukasz i Mateusz opowiadają tę historię w odmienny sposób. Św. Jan pisze tylko o Słowie, które stało się ciałem. Jak to wszystko pogodzić?

Dzieciństwo z perspektywy Paschy

Ewangelia dzieciństwa należy do tych fragmentów, które powstały najpóźniej. Ewangelia św. Marka (najstarsza, powstała przed 70 r.) w ogóle pomija okoliczności narodzenia i dzieciństwo Jezusa. Może się to wydawać szokujące, ale pamiętajmy, że dla pierwszych uczniów czymś najważniejszym były krzyż i zmartwychwstanie, a w następnej kolejności czyny i słowa Jezusa. Zainteresowanie dzieciństwem pojawiło się później. To całkiem zrozumiałe. Pomyślmy na przykład o bł. Janie Pawle II. Gdyby ktoś zapytał, kim był, zaczęlibyśmy od tego, że wybitnym papieżem, który wiele zrobił dla Kościoła i świata. Na jego dzieciństwo w Wadowicach zawsze będziemy patrzyli z perspektywy tego, że mały Karolek to przyszły papież i dlatego już wtedy… i tu mogą pojawiać się opowieści, w których historia będzie mieszała się z naszą interpretacją. Często bywa i tak, że o dzieciństwie wielkich ludzi wiemy niewiele.

Mateusz i Łukasz mieli do czynienia z taką właśnie sytuacją. Skąd czerpali informacje o dzieciństwie Jezusa? Od Józefa? Od Maryi? Nie można tego wykluczyć. Maryja była obecna wśród uczniów zebranych w Wieczerniku po zmartwychwstaniu. Łukasz konstruuje swoją opowieść o dzieciństwie Jezusa właśnie z Jej perspektywy. Mateusz jako główną postać swojej wersji przedstawia Józefa. Ale Józef w chwili, gdy Jezus rozpoczynał swoją publiczną działalność, najprawdopodobniej już nie żył. Mateusz więc raczej nie mógł czerpać wiadomości od Józefa.

Nie jesteśmy w stanie stwierdzić z całkowitą pewnością, które elementy Ewangelii dzieciństwa są ścisłą prawdą historyczną, a które pełnią rolę teologiczną. Ewangelie powstały w środowisku żydowskim, a żydowska tradycja posługiwała się często midraszem, czyli opowiadaniem, które rozwijało pewne wątki Starego Testamentu. Rabini łączyli swobodnie pewne historyczne wydarzenia z fikcją. Ważny był tu sens, przesłanie, a nie historyczność wszystkich szczegółów. Ewangelia dzieciństwa nie jest w ścisłym sensie midraszem, ale w jej kompozycji widać ślady tej judaistycznej techniki interpretacji. Nawiasem mówiąc, księża dzisiaj, świadomie lub nie, układają czasem midrasze na ambonie, dopowiadając wiele szczegółów, których nie ma w tekście Ewangelii. Historia narodzenia jest bardzo wdzięcznym tematem dla tego typu zabiegów. Dlatego słyszymy o osiołku, na którym Święta Rodzina uciekała do Egiptu, a o którym nie ma słowa w Ewangelii. Sporo gromów wciąż spada w homiliach na niegościnnych mieszkańców Betlejem, a Łukasz pisze tylko: „nie było dla nich miejsca w gospodzie”.

Ile jest historii w Ewangelii dzieciństwa?

Jakie są podstawowe fakty historyczne w Ewangelii dzieciństwa? Nie da się odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Dlaczego? Bo nie dysponujemy innymi źródłami historycznymi poza samą Ewangelią. Jakiż starożytny kronikarz interesowałby się urodzinami dziecka biedaków w zapadłej rzymskiej prowincji? Nie potrafimy z przekazu ewangelicznego wypreparować gołego historycznego faktu oddzielonego od teologii (interpretacji). Ta trudność wynika z fundamentalnego paradoksu naszej wiary. Otóż Jezus z Nazaretu był autentycznym człowiekiem. Bezsprzecznie miał więc ludzką historię (także dzieciństwo), choć nie potrafimy jej precyzyjnie odtworzyć. Ale w losie tego konkretnego człowieka objawiła się nadprzyrodzona tajemnica. Dziecko narodzone w Betlejem nie było tylko ludzkim synem Maryi, ale i Synem Boga. Ten paradoks stanowi sedno chrześcijaństwa. I tej tajemnicy nie da się do końca zracjonalizować, zamknąć w pojęcia. Można ją adorować albo wyśmiać.

W świątecznej świeckiej prasie pojawiają często teksty różnych niewierzących mędrców, którzy udowadniają, że „prawdziwy”, „historyczny” Jezus był tylko zwykłym człowiekiem, którego chrześcijanie ubrali później w pobożną legendę o wcielonym Bogu. Skąd to wiedzą? Przecież nie wiedzieliby niczego o Jezusie, gdyby nie świadectwo Nowego Testamentu. Próby rekonstrukcji historycznego Jezusa po odrzuceniu wiary prowadzą do wykreowania sztucznych i często sprzecznych ze sobą Jego wizerunków, utkanych z dowolnie wybranych biblijnych cytatów (Jezus jako rewolucjonista, żydowski reformator, łagodny moralista, głosiciel absolutnej wolności). Jak zauważył celnie Benedykt XVI, to jednak bardziej fotografie ich autorów i ich własnych ideałów niż prawdziwa ikona.

Musimy zgodzić się z tym, że dostajemy w Ewangelii nieostry historycznie obraz dzieciństwa Jezusa (nie znamy nawet dokładnej daty Jego urodzin). Musimy też jednak cały czas pamiętać, że mamy do czynienia z konkretną ludzką historią, w całej prozie życia. Prawda o pełnym człowieczeństwie Jezusa nie może nam się zagubić w sielsko-anielskich wizjach betlejemskiej stajni.

Ewangelie przekazują nam dwie różne wersje dzieciństwa Jezusa. Nie da się ich zharmonizować w jedną spójną opowieść. Fundamentalną prawdą obu przekazów jest przekonanie, że na świat przychodzi Mesjasz. Obaj ewangeliści starają się więc wykazać powiązanie narodzin Jezusa z zapowiedziami Starego Testamentu (widać to zwłaszcza u Mateusza) oraz pokazują, że już od początku Jezus był tym, kogo ludzie znacznie później w Nim rozpoznali (Synem Boga).

Bibliści zwracają uwagę, że choć Mateusz i Łukasz nie znali nawzajem swoich opowieści, to jednak mają one wiele elementów wspólnych. Obaj ewangeliści musieli prawdopodobnie odwoływać się do jakiegoś starszego przekazu. Wyliczmy wydarzenia opisywane przez obie Ewangelie: 1) zaślubiny Maryi z Józefem (Mt 1,18; Łk 1,27); 2) pochodzenie Józefa z rodu Dawida (Mt 1,16.20, Łk 1,27.32; 2,4); 3) zwiastowanie narodzin dziecka (Mateusz opisuje to od strony Józefa – 1,20-23; Łukasz z perspektywy Maryi – 1,30-35); 4) poczęcie bez udziału mężczyzny (Mt 1,20.23,25; Łk 1,34); 5) poczęcie przez działanie Ducha Świętego (Mt 1,18.20; Łk 1,35); 6) objawienie imienia Jezus (Mt 1,21; Łk 1,31); 7) ogłoszenie przez anioła, że Jezus będzie Zbawicielem (Mt 1,21; Łk 2,11); 8) narodziny Jezusa przez Maryję w obecności Józefa (Mt 1,24-25; Łk 2,5-6); 9) Betlejem – miejsce narodzin Jezusa (Mt 2,1; Łk 2,4-6); 10) narodziny za panowania Heroda Wielkiego (Mt 2,1; Łk1,5);
11) wychowywanie Jezusa w Nazarecie (Mt 2,23; Łk 2,39).

Poza tymi elementami Mateuszowa wersja odbiega od Łukaszowej. Wynika to z różnych redakcyjnych założeń obu Ewangelii, ale także z czegoś bardziej oczywistego. Kiedy dwóch świadków jednego wydarzenia, np. wypadku, opowiada o nim, to zawsze są między nimi różnice. A cóż dopiero, gdy dwóch ludzi ma odtworzyć wydarzenia sprzed 80 lat. Nie powinno więc nas dziwić, że tyle szczegółów różni obie wersje Ewangelii dzieciństwa, ale raczej to, że tak wiele elementów się pokrywa.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg