Bóg w Starym Testamencie

Jest to fragment książki Rozwój duchowy. Inspiracje biblijne :. Wydawnictwa WAM

ŁASKAWY STWÓRCA

Z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju dowiadujemy się, że Bóg w całkowitej wolności postanowił powołać do istnienia wszechświat, rzeczywistość, posiadającą własny charakter i poten­cjał rozwoju. Refren: „A widział Bóg, że były dobre" powtarza się przez całą litanię stworzenia, prowadząc do kulminacyjnej dekla­racji: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31). Ze względu na czas powstania opowiadania jest rze­czą zrozumiałą, że „świat", uważany za wszechświat, był w rzeczywistości naszym światem, planetą Ziemią. „Jest dobre": tylko Stwór­ca może tak powiedzieć o stworzeniu, ponieważ jedynie Stwórca widzi je w całości. Nie możemy spojrzeć na nasz świat i powiedzieć szczerze: „Jest bardzo dobry". Nie możemy zamykać oczu na to, co według nas dalekie jest od tego, by można je było uznać za dobre. Mamy świadomość, że istnieje niebezpieczeństwo jednostronne­go odczytywania pierwszych trzech rozdziałów Księgi Rodzaju, koncentrowania się wyłącznie na wymiarze antropologicznym. Bóg szanuje całe stworzenie i nie narzuca mu się.
W tekście Księgi Rodzaju „dobry" oznacza celowy. Ale o jaki „cel" chodzi? Musimy przyjrzeć się bliżej Stwórcy i stworzeniu. Uczyniła to Ruth Page[1]. Jej wnioski są wnikliwe i śmiałe. Propo­nuje serdeczną relację pomiędzy Stwórcą a stworzeniem - towa­rzyszenie. Wskazuje również sposób rozwiązania odwiecznego problemu: pogodzenie łaskawego Boga i świata pełnego cierpienia. Nie tylko cierpienia ludzkiego, ale także bólu wszystkich czujących istot.

Możliwość

Bóg jest Bogiem wolności. Szanuje wolność stworzenia, obda­rzając je darem możliwości. W ten sposób pomiędzy Bogiem a stwo­rzeniem zawiązuje się relacja oparta na wolności. Bóg nie działa na podstawie szczegółowego planu. Dopuszcza istnienie różnych możliwości. Rozliczne indywidualne i wolne istoty mają swobodę rozpoznawania własnych możliwości i wyboru własnej drogi. Bóg szanuje wolność stworzenia. Jest Bogiem miłości, a miłość nie chce panować nad drugą osobą. Ewolucja i historia nie rozwijają się zgodnie z Boskim scenariuszem. Świat nie jest zdeterminowany, odlany w ustalonej, sztywnej formie. Nie jest również niezdeter­minowany, pozbawiony jakiegokolwiek planu czy wzorca. Jest ra­czej możliwy do określenia: może naginać się do okoliczności. Tyl­ko w takim świecie jest miejsce dla wolności stworzenia.
W żadnym wypadku nie wynika z tego, że Bóg jest nieobecnym Stworzycielem, który stworzył świat, a następnie oddalił się na olimpijskie wyżyny. Bóg jest Stworzycielem zakochanym w swoim stworzeniu. Nie jest ani „ponad" stworzeniem, ani „w" stworzeniu, ale ze swym stworzeniem. Dla wyrażenia tej prawdy Ruth Page ukuła techniczny termin „pansynteizm" - „Bóg-ze-wszystkim". Na jednym poziomie wyraża on tradycyjne przekonanie, że wszystko i zawsze znajduje się w Bożej obecności. Nowe jest przeświadcze­nie, że Jego obecność nie jest nacechowana dominacją, lecz peł­nym szacunkiem i zachowaniem wolności stworzenia. Ta obecność to towarzyszenie, to obecność łaskawa, zbawcza i przebaczająca. Co za tym idzie, „jeśli Bóg towarzyszy wszelkiemu stworzeniu, to ani w ludzkim, ani w naturalnym świecie nie ma sytuacji pozba­wionej Boskiej wartości, nie ma sytuacji, w której ludzie mogliby postępować tak, jak gdyby Bóg był nieobecny lub niezaangażowany"[2]. A jeśli Bóg jest z nami w sposób pełen szacunku dla naszej wolności, to znaczy, że ludzkie stworzenie obdarzone wolnością może nie zwracać uwagi na tę obecność i może w tę obecność nie wierzyć.
Pansynteizm w żadnym sensie nie zaprzecza transcendencji Boga czy też Jego istnieniu niezależnie od stworzenia. Utrzymuje natomiast, że Bóg nigdy nie zachowuje dystansu czy rezerwy.

[Pansynteizm] zaprzecza, jakoby mieszkanie Boga, miejsce, w któ­rym przebywa, znajdowało się wyłącznie lub po części w odległym niebie. [...] Pansynteizm nie wyobraża sobie Boga patrzącego z cen­trum na peryferie, jak ludzie głodują, są bezdomni i uciskani lub też jak naszej planecie zagrażają ciągle nowe niebezpieczeństwa. Bóg jest obecny przy swoim stworzeniu, zarówno w całym jego cier­pieniu, jak i w jego radości[3].

Świat zwierząt

Poruszając temat cierpienia, musimy wziąć pod uwagę świat przyrody, a konkretniej świat zwierząt. Intrygują nas przepiękne programy przyrodnicze. Fascynują nas zwierzęta. Istnieje jednak ów niepokojący łańcuch żywieniowy. Jeśli istnieją drapieżniki, muszą być także ofiary. Tymczasem cierpienie ofiar (istot ciepłokrwistych) wzbudza bardzo poważny niepokój. Zawsze mieliśmy problem z cier­pieniem w świecie ludzi (którego przyczyną w znacznej mierze są sami ludzie). Zwierzęta kierują się instynktem samozachowawczym. Muszą jeść, a zwierzęta mięsożerne, żeby jeść, muszą zabijać - na­tura ma „krwawe zęby i pazury". Czy tak Bóg zaplanował stworzo­ny świat? Byliśmy tak antropocentryczni (skoncentrowani na czło­wieku) w naszym podejściu do stworzenia, że lekceważyliśmy i nie docenialiśmy znaczenia cierpienia innych gatunków. Jeśli uważa­my, że cierpienie niewinnych istot ludzkich jest zgorszeniem i kwe­stionuje jakiekolwiek wyobrażenie kochającego Boga, to czy ból i cierpienie innych stworzeń nie musi stawiać tego obrazu pod jesz­cze większym znakiem zapytania?
W tradycyjnej teologii Bóg jest Bogiem porządku. Skoro tak, to problem wydaje się jeszcze poważniejszy. Musimy bowiem po­strzegać całe to cierpienie - i tak wielki nieład - jako rezultat Bożego zamysłu, jako część Boskiego planu. Wiara w kochające­go Boga staje się ćwiczeniem w ślepej wierze. Ale jeśli Bóg jest Bo­giem, który dopuszcza różne możliwości i szanuje wolność, jeśli stworzenie jest wolne od kształtującej i kierującej ręki Boga, ist­nieje wówczas perspektywa bardziej obiecującego rozwiązania. Ból i cierpienie nie są Jego wymysłem. Jest to prawdą zarówno w świecie przyrody, jak i w świecie ludzi. Zamieszanie zdarzające się w świe­cie natury nie należy do Bożych planów, ale pojawia się wskutek wykorzystania w sposób wolny możliwości. Bóg jest obecny, ale nie jest odpowiedzialny, gdy lew powala na ziemię swą zdobycz lub gdy uzbrojony człowiek uśmierca ofiarę. Wszystkie stworzenia, nie tyl­ko ludzie, żyją w obecności Bożej. Jest tak, ponieważ wolności Boga nie da się oddzielić od Jego miłości. Tradycyjnie większy nacisk kładziono na wszechmoc Bożą niż na Jego nieskończoną miłość. Bóg faktycznie jest wszechmogący - ale nie nadużywa swej wła­dzy. Jest rzeczywiście Bogiem mocy - ale nigdy nie jest Bogiem przemocy. Jeśli ktoś właściwie czyta Pismo Święte, dostrzega z za­dziwiającą, a zarazem pocieszającą jasnością, że Bóg jest po prostu Bogiem Miłości. Choć, jak na ironię, autor 1 Listu św. Jana jest wyjątkowo wybiórczy w swej miłości, trafia w samo sedno jedno­znacznym stwierdzeniem: „Bóg jest miłością" (1 J 4, 8).

Cel

Skoro Bóg stworzył świat w sposób wolny i zawsze jest ze swym stworzeniem, to niewątpliwie posiada ono zamierzoną przez Boga celowość. Jak się ona realizuje? Otóż dzieje się tak w chwilach, w których dochodzą do głosu wolność i miłość. W takich momentach występuje harmonia pomiędzy Bogiem a stworzeniem. Ruth Page poczyniła niezwykle trafne i teologicznie śmiałe spo­strzeżenie:

Bóg jest wieczny i wierzę, że gdziekolwiek wystąpiła harmonia pomiędzy Bogiem a stworzeniem, zaangażowanie Boga sprawiło, że moment ów również stał się wieczny. [...] Z drugiej strony sąd Boży polega na tym, że chociaż relacja z każdym stworzeniem istnieje zawsze, to gdy brak harmonii, czyli gdy brak wyrzeczenia się tra­wiącego nas egoizmu, wówczas nie przynosimy owoców. Takie momenty podlegają sądowi i odchodzą w wieczne zapomnienie[4].

To ma sens - całościowy sens. Dobro zawsze pochodzi od Boga i dlatego jest trwałe. Zło natomiast znika w swej własnej nicości. Przypomina to stwierdzenie św. Tomasza z Akwinu, że zło jest bra­kiem dobra, malum est privatio boni.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja