Ogród niezniszczalny

Karmel to góra, na którą można wejść nie tylko fizycznie. Dlatego jest taka piękna.

Janina kochała przyrodę. Chłonęła piękne widoki, pociągały ją górskie wspinaczki, długie spacery nad morzem. A jednak gdy skończyła studia z filologii klasycznej, poczuła, że powinna zostać karmelitanką.

– Karmel? Zamknąć się za kratami do końca życia? Co z górami, lasami, jeziorami? – broniła się. – Bóg jest w Karmelu, a w Nim nieograniczona przestrzeń. Czego ci braknie, gdy masz Boga? – usłyszała któregoś dnia w sercu. Skapitulowała. – Skoro Ty tego chcesz, to pójdę – zgodziła się. Była przekonana, że w klasztorze będzie tylko garnki zmywać. – A jednak okazało się, że to wszystko, czego się wyrzekłam, wróciło do mnie zwielokrotnione – powiedziała po latach. Miała wrażenie, że to nie ona, lecz cały zewnętrzny świat pozostał za kratą.

Tysiące zakonników i zakonnic w brązowych habitach i białych płaszczach może opowiedzieć podobne historie. Bo tak to jest, że przy Sercu Boga człowiek znajduje zaspokojenie wszelkich pragnień. Przy Nim otwierają się rajskie przestrzenie, którym nie dorównują żadne materialne dobra. Wolność ducha, jaka rodzi się pod skrzydłami Stwórcy, przewyższa wszystko, co może zaoferować świat. To jest prawdziwy Karmel – ogród, po którym człowiek przechadza się ze swoim Stwórcą.

Miejsce proroka

16 lipca w Kościele wspomina się Matkę Bożą z Góry Karmel. To Maryję wybrali za patronkę pustelnicy, którzy w czasach krzyżowców osiedlili się u stóp Karmelu. Ją przyjęli za matkę, opiekunkę i królową zakonu. Pod Jej wezwaniem wznieśli pierwszy kościół, a sami nazwali się Braćmi Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Wokół Maryi rozwinęła się duchowość zakonu, która z czasem – szczególnie za sprawą szkaplerza – zyskała popularność w całym Kościele katolickim.

Ściśle mówiąc, biblijna góra Karmel to nie pojedyncze wzniesienie, lecz liczący 25 kilometrów łańcuch górski. Jego północno-zachodni kraniec, u którego stóp leży portowe miasto Hajfa, wcina się w Morze Śródziemne niczym dziób monstrualnego okrętu.

Od niepamiętnych czasów był uważany za miejsce święte. Poganie czcili tu m.in. bożka Baala, którego kapłanów rozgromił prorok Eliasz. On sam najmocniej odcisnął się na dziejach Karmelu, którego groty bywały jego domem.

„Eliasz żył na górze Karmel; przede wszystkim dzięki jego cnocie i sławie góra ta stała się znana” – pisał już w starożytności św. Grzegorz z Nyssy.

Także Eliasz, obok Matki Bożej, stał się patronem karmelitów. Pustelnicy, którzy dali początek zakonowi, mieli przeświadczenie, że są spadkobiercami potężnego ducha „proroka jak ogień”. To od Eliasza karmelici przejęli słowa, które stały się ich zawołaniem: „Żyje Bóg, przed którego Obliczem stoję” i „Gorliwością rozpaliłem się o chwałę Pana Zastępów”.

Mała chmurka

Stary Testament w kilku miejscach wspomina o tej górze. „Żyję Ja – głosi Król, Jahwe Zastępów – to Imię Jego, jak Tabor między górami i jak Karmel nad morzem – tak On przybędzie” – zapowiada prorok Jeremiasz (46,18). Istotnie, dzięki bliskości morza stoki Karmelu obficie zrasza deszcz, to zaś sprawia, że bujnie rośnie tam śródziemnomorska roślinność. Być może stąd wzięła się nazwa całego pasma, która w ocenie badaczy oznacza winnicę albo ogród. Szczególny klimat i historia tego miejsca znalazły swoje odbicie w wielu tekstach Starego Testamentu, a potem w chrześcijańskiej duchowości.

Biblia opisuje Karmel jako krainę niespotykanej urody. „Głowa twa [wznosi się] nad tobą jak Karmel, włosy głowy twej jak królewska purpura, splecione w warkocze” – zachwyca się wybranką oblubieniec z Pieśni nad Pieśniami (7,6). A Izajasz woła: „Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu” (35,1-2).

Pewnego dnia, gdy w Izraelu trwała katastrofalna susza, na szczyt Karmelu wszedł Eliasz „i pochyliwszy się ku ziemi, wtulił twarz między swoje kolana. Potem powiedział swemu słudze: »Podejdź no, spójrz w stronę morza!«. On podszedł, spojrzał i wnet powiedział: »Nie ma nic!«. Na to mu odrzekł: »Wracaj siedem razy!«. Za siódmym razem [sługa] powiedział: »Oto obłok mały, jak dłoń człowieka, podnosi się z morza!«. Wtedy mu rozkazał: »Idź i powiedz Achabowi: Zaprzęgaj i odjeżdżaj, aby cię deszcz nie zaskoczył«. Niebawem chmury oraz wiatr zaciemniły niebo i spadła ulewa” (1 Krl 18,42-45).

W tradycji Karmelu ta mała chmurka, która pojawiła się tuż przed upragnioną zbawienną ulewą, symbolizuje Maryję. Jej pojawienie się na świecie zwiastowało nadejście Zbawiciela. Stąd też, choć w Nowym Testamencie o Karmelu nie ma wzmianki, góra ta zajęła ważne miejsce w maryjnej duchowości karmelitańskiej.

Góra duchowa

Około roku 1220 biskup Akko Jacques de Vitry tak pisało o życiu mnichów z Karmelu: „Pobożni ludzie, wyrzekając się świata, zgodnie ze swoimi pragnieniami, pobudzeni gorliwością religijną, mieszkają w miejscach przez siebie wybranych. (…) naśladując proroka Eliasza, prowadzą życie samotne na górze Karmel, (…) przy źródle Eliasza, gdzie w małych ulach swoich cel, niby pszczoły Pańskie, gromadzą słodki miód duchowy”.

Nie było dane karmelitom pozostać długo w „Bożym ogrodzie”. Gdy upadło łacińskie Królestwo Jerozolimskie, ich klasztor został zburzony, a zakonnicy, którzy nie uszli do Europy, ponieśli śmierć męczeńską. Ci jednak, którzy wyemigrowali, duchowo pozostali na górze Karmel. Jej symbolika pojawia się w niezliczonych dziełach karmelitów na przestrzeni całej historii zakonu. Jest ona szczególnie wyraźna w pismach św. Teresy Wielkiej i św. Jana od Krzyża.

„To jest bowiem nasz początek, z tego rodu się wywodzimy, od owych świętych ojców naszych z Góry Karmel, którzy w głębokiej samotności i w całkowitym oderwaniu od spraw tego świata szukali jedynego skarbu, drogocennej perły kontemplacji” – pisała Teresa w „Twierdzy wewnętrznej”.

Z kolei Jan od Krzyża rozwój duchowy porównał do wspinaczki na górę Karmel. „Ta bowiem ścieżka na wysoką Górę doskonałości, jako że jest stroma i ciasna, takich wymaga podróżnych, którzy ani nie dźwigają niczego, co by ich ciągnęło w dół, ni czegokolwiek, co by im przeszkadzało iść w górę. Jest to bowiem takie zajęcie, w którym szuka się i zdobywa tylko Boga i Jego tylko szukać i zdobywać wolno” – pisał w swoim głównym dziele, które zatytułował „Droga na Górę Karmel”. Dołączył nawet do niego własnoręcznie wykonany rysunek, przedstawiający schemat góry z opisem trasy. Jej etapy są kolejnymi krokami ku osiągnięciu chrześcijańskiej doskonałości.

Symbol na żywo

Po setkach lat karmelici powrócili na górę Karmel, aby mieszkać na niej nie tylko duchowo. Obecnie ich główny klasztor Stella Maris, znajdujący się w obrębie Hajfy, wznosi się na wrzynającym się w Morze Śródziemne północno-zachodnim zakończeniu masywu. Po drugiej stronie łańcucha górskiego, nad doliną Ezdrelon, jest dziś jeszcze jeden klasztor karmelitów – w Muhraqa. To także miejsce szczególne, bo upamiętnia walkę Eliasza o kult jedynego Boga.

U stóp Karmelu znalazły swoje miejsce modlitwy także karmelitanki – zarówno klauzurowe, jak i czynne.

W ten sposób duchowa symbolika splotła się z materialną dosłownością. Ziemskie piękno Karmelu współgra z obrazem ogrodu, który odnosi się do rzeczywistości daleko większych i ważniejszych niż geograficzne czy przyrodnicze. Uroda i klimat tego ogrodu są niezniszczalne, bo wynikają z bliskości Tego, który go stworzył. A Stwórca nieustannie zaprasza do wejścia i rozkoszowania się jego pięknem i owocami.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg