Biblijne – i nie tylko – szukania Pana

Prorok Izajasz, mówiąc o szukaniu Pana, używa czasownika darasz, który nie tylko znaczy „szukać”, ale również: „pytać”, „prowadzić śledztwo”, a nawet „żebrać”.

Można więc pokusić się o następujące, nieco dalekie od dosłownego, choć uprawnione tłumaczenie: „Żebrajcie o Pana”. To sprawia, że Pan Bóg jawi się jako Ten, który pozwala się znaleźć takim żebrakom, szczerym, pokornym i ufnym, którzy szukają spraw najważniejszych.

Uprzywilejowanym miejscem spotkania z Bogiem jest świątynia w Jerozolimie. Ale Pana spotyka się również w Jego objawionym słowie, w ludziach i zdarzeniach. Spotkanie Pana Boga bardzo często zaskakuje. Okazuje się bowiem, że jest On zupełnie inny niż nasze wyobrażenia. Jak bardzo musiał być zdumiony prorok Eliasz, gdy nie spotkał Pana Boga, jak tego zapewne oczekiwał, „w gwałtownej wichurze, rozwalającej skały” oraz w „trzęsieniu ziemi i ogniu”, a „w szmerze łagodnego powiewu”.

Ale jest dziś jeszcze jedna możliwość szukania Pana Boga. Można by powiedzieć, że jest to szukanie diaboliczne. Teoretycy, szukający rozumowych argumentów za Jego istnieniem, już od wielu lat wskazują na agresywny i wojujący ateizm jako jeden z nich. Ludzie oddani takiemu światopoglądowi zdają się jakoś intuicyjnie uznawać istnienie Pana Boga, bo po co z takim zapałem i zaangażowaniem często wszystkiego, co się posiada i co się robi, walczyć z Kimś, kogo po prostu nie ma? Spełnia się tutaj pouczenie z Listu św. Jakuba: „Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą”.

Owo drżenie nie oznacza tylko lęku, ono także wskazuje na nienawiść. A Pan Bóg daje się poznać w czymś jeszcze, o czym dobitnie mówi inny fragment Ewangelii: Pan daje się znaleźć w miłosierdziu i miłości. „Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” – oto biblijne pytanie, jedno z bardziej nieobojętnych i tchnących nadzieją. 

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg