Spory wokół umiejscowienia góry Horeb

Z trzech możliwych lokalizacji tego świętego miejsca najbardziej znana jest góra Syna. Ale...

Spory biblistów na temat umiejscowienia świętej góry Horeb, którą Bibila wiąże z Mojżeszem i prorokiem Eliaszem, były przedmiotem artykułu korespondentki „New York Timesa” w Izraelu, Isabel Kershner. W szczególności zajęła się ona górą Karkom na wyżynnej pustyni Negew w południowym Izraelu, gdzie w dniu przesilenia zimowego (w zeszłym roku 21 grudnia) zachodzi ciekawe zjawisko – odbicie promieni słonecznych na zboczach góry, które telewizja państwowa nazwała „krzewem gorejącym”.

Z trzech możliwych lokalizacji tego świętego miejsca najbardziej znana jest góra Synaj, znajdująca się w południowej części Półwyspu Synajskiego w pobliżu starożytnego klasztoru św. Katarzyny. To właśnie na tę górę najczęściej wspinają się pielgrzymi chrześcijańscy a także muzułmanie i żydzi.

Druga ewentualna lokalizacja to góra Dżabal al-Lawz w historycznej krainie Midian (obecnie w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej), którą żydowski historyk Józef Flawiusz (ok. 37-ok. 100) określał właśnie jako „świętą górę Horeb”.

Za jeszcze innym, trzecim miejscem opowiada się współczesny włoski archeolog, z pochodzenia Żyd, prof. Emmanuel Anati (ur. w 1930). Już wcześniej wielu archeologów uważało znajdującą się na pustyni Negew, w połowie drogi między Kadesz Barnea a Petrą górę Karkom za „świętą”. Kierując się tymi teoriami Anati rzeczywiście odkrył tam miejsca kultu: szczątki świątyń, ołtarzy, 12 słupów kamiennych (związanych z 12 pokoleniami Izraela) i tysiące napisów na skałach. Góra kryje też w sobie naturalne piękno, m.in. rzeźby naskalne, kamienne kręgi a także coś w rodzaju „kamiennych tablic”, o których mówi Księga Wyjścia (34,1). Między innymi na tej podstawie włoski archeolog doszedł do wniosku, że to „Karkom należy uznać za świętą górę z narracji biblijnych”.

Jego teoria spotkała się jednak ze zdecydowanym sprzeciwem innych naukowców, zwłaszcza prof. Israela Finkelsteina z uniwersytetu w Tel Awiwie. Wskazał on na poważny problem dotyczący chronologii wydarzeń. Odkrycia z Karkomu dotyczą czasów z 3. tysiąclecia przed Chrystusem, podczas gdy wyjście Izraelitów z Egiptu powszechnie datuje się na okres 1600-1200 przed Chrystusem. Finkelstein uznał więc, że „istnieje tysiącletnia «luka» między odkryciami w Karkomie a tradycją biblijną (…), a zatem nie można łączyć tej góry z Mojżeszem i Izraelitami wychodzącymi z Egiptu”.

Niezależnie jednak od tych akademickich sporów Karkom kryje w sobie inne ciekawe zjawisko, nazwane „płonącym krzewem”. Według autorki artykułu odkrył je w grudniu 2003 miejscowy przewodnik i ekolog, który trafił tam w czasie przesilenia zimowego (czyli najkrótszego dnia w roku). „W południe, kiedy słońce było nisko na niebie, zauważył on dziwną, tajemniczą poświatę wydobywającą się z jednego z otworów skalnych. Było to odbicie promieni słonecznych pod pewnym kątem, które ISRAEL TV nazwała wkrótce «krzewem gorejącym» w nawiązaniu do miejsca, w którym Bóg po raz pierwszy przemówił do Mojżesza i gdzie później przekazał mu Dziesięć Przykazań. Krzew ten, który «płonął ogniem, a nie spłonął od niego» (Wj 3,2), zajmuje symboliczne miejsce w judaizmie, chrześcijaństwie, islamie i w wielu innych religiach, m.in. w bahaizmie” – napisała autorka artykułu.

Zaznaczyła, że do Karkomu zaczęły przybywać setki ciekawych turystów, dodając jednocześnie, że nie jest łatwo tam dotrzeć, gdyż trzeba przejechać przez poligon wojskowy, toteż jest to możliwe tylko w weekendy i dni świąteczne. Wskazała, że istnieje co prawda inna, krótsza, a nawet lepiej utwardzona droga, ale nie wolno nią jeździć ze względu na ataki islamskich bojówkarzy z Synaju.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama