Z życia wzięte. Brat Albert często wędrował po Krakowie, prosząc o jałmużnę. Kiedyś zapukał do drzwi bogatego mieszczanina. Ten, zamiast wsparcia, uderzył go w twarz.
- To dla mnie, a co dla moich ubogich? – Zapytał już wtedy święty.
Bracie Albercie, krakowski Eliaszu, „niechby – proszę – dwie części twego ducha przeszły na mnie!”