Na XXV niedzielę zwykłą roku A z cyklu Wyzwania.
więcej »Straszny ta wizja Ezechiela, który słyszy Boga mówiącego: „Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! Starców, młodzieńców, panny, niemowlęta i kobiety wybijcie do szczętu! Nie dotykajcie jednak żadnego męża, na którym będzie ów znak. Zacznijcie od mojej świątyni!”....
Wizja kary. Niemowlęta? W tym stwierdzeniu czytam przesłanie, że nikt kary nie ujdzie. Nawet gdyby wydawał się tak niewinny jak one. Umacnia mnie w takim rozumieniu tego obrazu i to, że czytam też „zacznijcie od mojej świątyni”. Jeśli ktoś zasługuje na karę, nie wywinie się nawet jeśli będzie sługą świątyni...
Jedyny ratunek? To oznaczenie literą TAU na czole. W hebrajskim nie, ale ponoć w starohebrajskim miała postać krzyżyka... Możemy dziś rozumieć to proroctwo jako ostrzeżenie, że uniknie Bożej kary tylko ten, kto przyjmie Chrystusa. Bez znaczenia, czy było się poganinem czy Żydem....
Podobny obraz znajdzie się potem i w Apokalipsie... O ciut innej wymowie... Oba przypominają mi, jak wielkiej dostąpiłem łaski. Na chrzcie otrzymałem ten znak TAU na czoło; pieczęć przynależności do Boga. Nawet jeśli ogarnie mnie jakaś ziemska zawierucha, to Bóg mnie w niej rozpozna i uratuje.