Po swojemu. Jakie to miłe robić coś po swojemu, we własnym tempie, przyglądając się własnym reakcjom, modyfikując co trzeba. Tyle tylko, czy to „po swojemu” znaczy dla nas także „po Bożemu”?
Nasza przynależność do Boga, nasze życie w Jego ręku, nasze serce przez Niego stworzone. I ta moc w nas – nie tylko moc pragnień, dobra, ale i moc poczucia krzywdy, zawiści, zazdrości o czyjejś dobro. My w tym wszystkim, w tym zderzeniu, kontraście. To nie jest proste. Nie jest. Czasem u źródła zwykły egoizm, ale tylko czasem. Nie zachowujmy się tak, jakby krzywdy były tu tylko wydumane, jakby wystarczyła tu ledwie gra pozorów.
Przebaczyć z serca swemu bratu. Po swojemu – i po Bożemu.