Wydaje się, że tak wiele zależy od tego, jacy jesteśmy, jacy są wszyscy wokół. Czy ktoś był miły czy nie, czy był przychylny, czy otrzymaliśmy czyjąś życzliwość, surowość, zniechęcający sposób bycia, czy sami okazaliśmy się dość sumienni albo zaradni… Tak, od tego zależy czasem bardzo wiele, nie tylko styl, ale i jakość codziennego, społecznego życia.
Jest jednak czynnik o wiele bardziej podstawowy, o wiele ważniejszy – to, kim jesteśmy. Wiele zależy od tego, że jesteśmy ludźmi, dziećmi Bożymi, stworzonymi na obraz i podobieństwo, że mamy godność wpisaną w DNA. O naszym życiu rozstrzyga to, że Bóg, w którego wierzymy, jest Bogiem. Nie tylko to, jaki jest Jezus, ale też – przede wszystkim – to, kim jest.
Kiedy czytamy, że jest znakiem sprzeciwu, że umarł, zmartwychwstał, że „w Jego ręku są moje losy” – czy rozumiemy, jak bardzo zaważa to na naszym życiu, nadaje mu znaczenie, otwiera nam przyszłość? Wiedzieć to, gdy do Niego wołamy, gdy trwamy pod krzyżem: że to jest Bóg.