Niedzielne popołudnie nad taflą zamarzniętego jeziora. Od południowej strony pojawił się ruchomy punkt. Z czasem coraz bardziej wyraźny. Po kilku minutach nie było wątpliwości. Wilk. Pewny siebie, ale i obserwujący zachowanie człowieka. W pewnym momencie przysiadł, przypatrywał się kilka minut, by zniknąć w zaroślach.
Wbrew mitom wilki pierwsze nigdy – z wyjątkiem, gdy czują się zagrożone – nie atakują.
Jezus znał wilcze prawa?
Być może. Dlatego nie pozwala atakować. Jego uczeń, także między wilkami, ogłasza pokój. Ogłasza, jak Hiob, zbawienie. „Wiem, wybawca mój żyje”. Jedyny warunek, by czas mesjański potwierdził proroctwo: „wilk i baranek będą się paść razem”.
Mówcie: „pokój temu domowi”. To znaczy niech nikt waszą obecnością nie czuje się zagrożony.