Podobno musi być niedobre, bo wtedy najlepiej pomaga.
Życiowe burze są jakimś ważnym momentem sprawdzianu tego, kim jest Bóg, w którego wierzę.
Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie możesz nikomu opowiedzieć, który zalega głęboko na dnie serca niczym śnieg w oczekiwaniu na wiosnę, która nie może nadejść...
Najlepsze lekarstwo na życiowe zamieszanie? To, które wszystko klaruje.
Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa – uczy biblijny mędrzec.
Na niektórych lekarstwach można znaleźć instrukcję: „Przed użyciem wstrząsnąć”.
Mamy powody, by obawiać się o przyszłość. Lekarstwem na trwogę serca jest wiara.
Spożywaj Chleb słabych, Pokarm pielgrzymów, Ucztę głodnych, Nadzieję pogrążonych w ciemności, Lekarstwo zranionych, Moc upadających.
Wszystkie nasze sposoby na wzbogacenie się czy spełnione życie, wszystkie nasze rady na problemy ludzi, nasze lekarstwa na rany świata – okazują się kolejno chybione, za słabe, naiwne...
Nieszczęście chodzi parami. Podłość ludzka także. Taką współczesną patologiczną „parką” wydają się pośpiech i obojętność.
Żyjmy tak, by w dzień sądu nie musieć się wstydzić.
O Bogu, o człowieku i o nadziei. W rytmie czytań roku liturgicznego.
Garść uwag do czytań na I niedziele Adwentu roku A z cyklu "Biblijne konteksty".
Komentarze biblijne do czytań liturgicznych.