Sytuacja, w której zawiedliśmy, nie jest więc z góry przegrana, nie trzeba nam pogrążać się w lęku i rozpaczy.
Nieświadomie wszedł na drogę szukających tego, co w górze. Na drogę wiary, prowadzącą człowieka stromą i wąską ścieżką.
Na początek proponuję uszykować trzy, może więcej, czyste kartki papieru. Każdą podzielić na pół. U góry napisać imię.
Kościół w miejscu, w którym Chrystus uczył apostołów Modlitwy Pańskiej stał na Górze Oliwnej ponoć już w IV stuleciu.
Nic nie jest pewne, z góry ustalone, a plan jeden. Miłość. Zaskakująca różnorodnością. Kolorowa jak misyjny różaniec.
Widziałem w górach Libanu stado owiec przechodzących przez szosę. Pasterz prowadzi, z laską, a jakże, bacznie ogląda się na owce.
Radość nie jest wykwitem emocji. Poprzedza ją powiedziane Bogu tak, przypieczętowane zgodą na wywrócenie życia do góry nogami.
„Wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił…” Tylko Łukasz zwraca uwagę, że przemienienie dokonało się podczas modlitwy Jezusa.
W obliczu Boga wszelkie stworzenie przechodzi niejako w stan płynny: „góry topnieją jako wosk przed obliczem Pana” (Ps 97(96),5).
Jezus w złocistej glorii wstępuje do nieba. Rozkłada szeroko ręce i unosi je w górę. Ze wszystkich stron otaczają Go anioły.
Żyjmy tak, by w dzień sądu nie musieć się wstydzić.
O Bogu, o człowieku i o nadziei. W rytmie czytań roku liturgicznego.
Garść uwag do czytań na I niedziele Adwentu roku A z cyklu "Biblijne konteksty".
Komentarze biblijne do czytań liturgicznych.