Bóg jak garncarz

Bóg lepi człowieka z prochu ziemi, po czym ożywia go swoim tchnieniem.

Reklama

Kto dziś czyta ksiązki filozofów? Pisują dużo, rozwlekle i komplikują nawet najprostsze sprawy tak, że trudno właściwie powiedzieć, czemu dla uzasadnienia błahej tezy użyli aż tylu słów. Bo na pewno nie po to, żeby byli łatwo rozumiani. Autor mądrości zawartych w drugim rozdziale Księgi Rodzaju (2, 4nn) chciał, by jego tezy zrozumieć mógł każdy. Dlatego posłużył się gatunkiem literackim najłatwiej przez słuchaczy czy czytelników przyswajalnym: opowiadaniem.

Błędem byłoby sądzić, że w opowiadaniu chodzi zawsze o fakty. Baśnie i legendy tylko małym dzieciom wydają się relacjonowaniem prawdziwych historii. Opowiadający je rozumieją, że chodzi o obrazowe przedstawienie jakichś ważnych problemów. O takie ich przedstawienie, by ważne, uniwersalne prawdy, zrozumieć mogło nawet dziecko. Historia opowiedziana przez Jahwistę (bo to on uchodzi za autora 2 rozdziału Księgi Rodzaju) nie jest zapisem historycznych wydarzeń. Na pierwszy rzut oka widać w niej sprzeczności z pierwszym biblijnym tekstem o stworzeniu świata. I tylko głupiec może myśleć, że ktoś, kto owe dwa różne opowiadanie z sobą zestawił, tych sprzeczności nie dostrzegał. To opowiadanie mądrościowe, w którym prawdziwe są nie fakty, a kryjące się w obrazach przesłanie.

Ulepiony i ożywiony
Opowiadanie Jahwisty rozpoczyna się podobnie jak tekst tradycji kapłańskiej z pierwszego rozdziału księgo Rodzaju – od stwierdzenia, że Bóg stoi u początków wszystkiego. Zanim jednak powstaną rośliny i zwierzęta, na samym początku zostaje stworzony mężczyzna.

Jahwista posłużył się prostym obrazem: Bóg lepi człowieka z prochu ziemi, po czym ożywia go swoim tchnieniem. W tym obrazie dostrzec można ważną prawdę: człowiek stworzony przez Boga należy do ziemi; jest częścią świata materialnego. Jest jednak o tyle inny od ziemi, z której został wzięty, że Bóg obdarzył go nadzwyczajnym darem – życiem. W obrazie Boga, który w nozdrza pierwszego człowieka tchnie tchnienie życia (jak bliskie jest to pocałunku!) teologowie dopatrują się intuicji o drugim elemencie natury człowieka. Ma on w sobie coś z Boga, jest także istotą duchową.

Ten obraz człowieka nie zmienia się do dziś. Swojej przynależności do świata materialnego doświadcza człowiek na co dzień. Często nie jest w stanie jej przekroczyć. Musi jeść, pić, spać; mimo wzniosłych marzeń podlega sile grawitacji, bólowi i innym ograniczeniom. Jest cząstką świata materialnego do tego stopnia, że – jak twierdzą naukowcy – jego ciało razem z innymi stworzeniami doświadcza procesu ewolucji. Ale jednocześnie jest w nim coś, co wyraźnie pokazuje, że nie jest tylko materią. To jego wolność, zdolność mówienia „nie”, która sprawia, że w imię ideałów potrafi zadziałać na przekór swoim zwierzęcym instynktom.

Żyć nie umierać
Klimat obfitej w deszcze Polski sprawia, że jeśli po coś kopiemy rowy wśród pól, to po to, by je odwadniać. W środowisku autorów Księgi Rodzaju jest dokładnie odwrotnie. Ziemia jest często sucha i nieurodzajna, o ile człowiek nie pomaga jej nawadnianiem. Ten szczegół dotyczący środowiska powstania opowiadania widać już na samym początku, gdy autor wspomina, że zanim stworzony został człowiek, nie było ani deszczu, ani nikogo, kto by suchą ziemię nawodnił. Z pozoru ten mało istotny szczegół ma wielkie znaczenie, gdy Bóg podejmuje kolejne swe dzieło: sadzi ogród w Eden i umieszcza tam człowieka.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama