Rodzinne tradycje

Ciekawe czy jakiś kosmita patrząc na katolików w Polsce Indiach i Kamerunie, zorientowałby się, że ma do czynienia z wyznawcami takiej samej religii.

Reklama

Owszem, sedno wiary jest to samo, obrzędy religijne bardzo podobne, ale już obyczaje z nimi związane mogą być całkiem inne. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, co wprost wyrasta z naszej chrześcijańskiej tradycji, a co jest częścią naszej – nie zawsze idącej ręka w rękę z chrześcijaństwem – narodowej tradycji. Choinka na Boże Narodzenie? A niby dlaczego? Jajka na Wielkanoc? Mogą być. Ale żeby jeszcze zając? Te dziwaczne dla obserwatorów z zewnątrz znaki niejednemu z nas pomagają jednak przeżyć głębiej rzeczone święta. Bóg potrafi  się nimi posłużyć, choć to, że istnieją w naszej tradycji, w żaden sposób nie wynika z przesłania Ewangelii. 

W historii Abrahama jest podobnie. Nie wszystko co robi jest związane wprost z jakimś Bożym nakazem. W wielu sprawach najzwyczajniej w świecie trzyma się jakiejś tradycji swoich przodków. Jednak w jakiś przeciwny sposób Bóg potrafi te zasady, zwyczaje, ludzkie charaktery i temperamenty wykorzystać do realizacji swoich planów

Kupić Alaskę

Ciekawe jak długo targowali się Amerykanie, zanim od Rosjan kupili Alaskę. Jak by nie było, zrobili kapitalny interes. Abraham się nie targuje. Dlatego, choć z początku mógł dostać ziemię za darmo, zapłacił sporą sumę 400 syklów srebra. Daję ci za darmo – usłyszał na początku. Ależ nie, ja chcę kupić - odpowiada. W takim razie cena to 4 kilogramy i 560 gramów srebra. Dla takich krezusów jak my to drobnostka, prawda? Abraham bez wahania się zgadza. Ktoś ze zmyłem kupieckim mógłby orzec, że oszalał. Zwłaszcza że nie kupował  w supermarkecie, ale dobijał targu z ludźmi uwielbiającymi ten sposób sprzedawania. Kierowały nim dwie sprawy. Najpierw pieczołowitość wobec zmarłej żony. Wszak godna była tego, by być pochowana we własnej ziemi, a nie jak przybłęda. Po drugie chyba ciągle zastanawiał się, czy nie powinien jakoś zadbać o spełnienie Bożej obietnicy, że kiedyś posiądzie tę ziemię na własność. Studnię już miał. Teraz chodziło o pierwszy, skromny kawałek ziemi. Cena nie grała roli.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama