Niewidzialna ręka Boga

Gdzie był Bóg, kiedy to lub tamto? Takie pytania to wynik zderzenia oczekiwań z twardymi faktami. Gdy przyjrzeć się im dokładniej i z perspektywy czasu, zazwyczaj nie ma problemu, by w najbardziej tragicznych wydarzeniach zobaczyć jakieś dobre działanie Boga.

Reklama

Rozmyślania nad Rdz 37-38

Słynny Diego Maradona, po strzeleniu dyskusyjnej bramki w meczu przeciwko Anglikom na mistrzostwach świata w 1986 roku miał powiedzieć, że nie jego, ale Boża ręka skierowała piłkę do siatki Anglików. Takie zasłanianie się Bogiem n pewno nie przynosi Mu chwały. Trudno przecież, by Bóg interweniował w sprawę tak błahą, jak wynik piłkarskiego meczu. Zresztą gdyby chciał, na pewno znalazłby mniej kontrowersyjny sposób. Prawdą jednak jest, że Bóg ciągle nad światem czuwa. Nawet jeśli Go nie dostrzegamy, w przedziwny sposób potrafi kierować zagmatwanymi ludzkimi losami. Choć zawsze najdziwniejsze koleje losu, najbardziej zaskakujące zwroty, niewierzący mogą tłumaczyć zbiegiem okoliczności, wierzący, zwłaszcza patrząc na nie z perspektywy czasu, często dostrzegają w nich niewidzialną rękę Boga. Tak też jest w rozpoczynającej się w 37. rozdziale Księgi Rodzaju historii Józefa.

Nie wyróżniaj jednego

Miał cztery żony, ale z Rachelą chyba łączyło go coś niezwykłego. Dla niej wiele lat pracował u Labana. I nie przestał jej kochać, mimo iż długo nie mogła mu dać syna – w tamtych czasach ważny powód do obrażenia się na żonę. Gdy zmarła wydając na świat Beniamina, Jakubowi musiało jej bardzo brakować. Chyba właśnie dlatego taką miłością darzył jej syna, Józefa. A po jego rzekomej śmierci - najmłodszego Beniamina. Miłość do niej przysłoniła mu jednak zdrowy rozsądek. Wyraźnie wyróżniać jednego spośród wielu synów, i to wcale nie tego najstarszego, to co najmniej nieroztropne. Żaden rodzic nie potrafi dać swoim dzieciom dokładnie tyle samo miłości. Ale mógłby się choć starać. Jakub tego nie robił. To Józefa, młodzika, wyróżniał spośród innych braci. Choćby tym, że to jemu darował kosztowne ubrania. No i – jak wynika z opowiadania – trzymał syna przy sobie, gdy inni bracia musieli wędrować z dala od domu ze stadami. Od takiej postawy ojca tylko krok od wywołania między dziećmi niesnasek.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Wątpiący
    27.05.2010 20:53
    Autor na poczatku postawił tezę iż Gdy przyjrzeć się im dokładniej i z perspektywy czasu, zazwyczaj nie ma problemu, by w najbardziej tragicznych wydarzeniach zobaczyć jakieś dobre działanie Boga.
    Na poparcie tej tezy prztacza mityczną opowieść - a ja się pytam co dobrego wynikło z trzęsienia ziemi w Tokio z 1923 roku - zgineło wtedy około 140 000 tys ludzi ( w tym dzieci ) dzisiatki tysięcy zostały kalekami itp itd - myslę juz duzo czasu upłynęło od tego wydarzenia - niech się autor artykułu zmierzy z takimi tragediami a nie pisze o jakiś mitycznych wydarzeniach.
  • wierzący
    17.06.2010 11:18
    Trzeba by zobaczyć losy tych ludzi i ich rodzin. i zapytac co robili wcześniej jak zmieniło sie to ich dziś, jak patrza na życie
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama