Nie zgadzam się!

Czy można się nie zgadzać z Pismem Świętym? Z Koheletem chyba czasem można.

Reklama

Kilka minut znad Czerwonego Stawku w Dolinie Pańszczycy wystarczy, by wspiąć się na opadający z Żółtej Turni Zadni Upłaz. Inaczej niż na przepaścistych graniach Orlej Perci można się tu spokojnie zatrzymać. Widok, choć nie tak szeroki jak wyżej, bywa jednak imponujący. Od Pilska i Babiej na Zachodzie, po Pieniny i Pasmo Radziejowej  na wschodzie. A na wprost rozłożysty Turbacz. Prawie tydzień drogi ogarnięty jednym spojrzeniem. Jak widząc coś takiego powstrzymać pragnienie, by natychmiast nie wrócić na dawno nieodwiedzane gorczańskie czy beskidzkie ścieżki? Tak, można pójść. Ale wtedy, gdy spojrzeć z Turbacza ku południowi na Tatry, jest dokładnie tak samo. Jak nie chcieć natychmiast wrócić na południe, do tych omszałych i pokruszonych grani, w których śpiewa tylko wiatr i kraczą owe czarne ptaszyska, nieodłączni towarzysze podniebnych wędrówek?

Choć nawet najmniejszy kawałek tych gór nie jest wedle sądowych rejestrów moją własnością, to moje góry. Nikt nie zabrania mi cieszyć się tym, co widzą moje oczy, co słyszą moje uszy i co wciąga mój nos. Więcej nie trzeba. Dlatego nie bardzo rozumiem, gdy Kohelet narzeka:

Istnieje niedola, którą widziałem pod słońcem,
a która bardzo ciąży człowiekowi:
Użyczył Bóg komuś bogactwa i skarbów, i sławy -
tak że nie zbraknie mu niczego,
czego tylko zapragnie -
a tego używać Bóg mu nie pozwala,
lecz człowiek obcy tego używa,
to marność i przykre cierpienie.

I co z tego, że człowiek nie może skorzystać z tego, co dał mu Bóg? Przecież im więcej dał, tym trudniej się tym nacieszyć. Dziecko jedną zabawką może się świetnie bawić, ale ma ich osiemnaście żadna z nich nie wciągnie go w dłuższą zabawę.  A jednak Kohelet biadoli:

Gdyby ktoś zrodził nawet stu synów
i żył wiele lat, i dni jego lat się pomnożyły,
lecz dusza jego nie nasyciła się dobrem
i nawet pogrzebu by nie miał -
powiadam: Szczęśliwszy od niego nieżywy płód,
bo przyszedł jako nicość
i odchodzi w mroku,
a imię jego mrokiem zakryte;
i nawet słońca nie widział,
i nie wie niczego;
on większy ma spokój niż tamten.
A tamten gdyby nawet tysiące lat przeżył,
a szczęścia nie zażył żadnego -
czyż nie zdąża z wszystkimi na jedno miejsce?

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • kratka
    28.04.2012 18:49
    Dobrze czyta się Księgę Koheleta łącznie z cyklem tekstów "Szukaj sensu z Koheletem" (dopiero dziś znalazłam te artykuły).. Dziękuję Autorowi za komentarze do Pisma Świętego.
    Nie wiem, czy zgadzam się z Koheletem, czy nie..
    - "Szczęśliwszy od niego nieżywy płód, bo przyszedł jako nicość i odchodzi w mroku, a imię jego mrokiem zakryte; i nawet słońca nie widział, i nie wie niczego; on większy ma spokój niż tamten."-
    Czy ma większy spokój?.. Braciszek już nie zdążył się urodzić.. nie ma nawet imienia.. czy teraz TAM wie, co to przytulanie przez Najbliższych.. ile to ciepła i bezpieczeństwa.. czy jest razem z Nimi?..
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama