Judasz (3)

Ale czy Judasz istniał?

Fragment książki "Umęczon pod Ponckim Piłatem?" , który publikujemy za zgodą Wydawnictwa M


Ależ tak, wygląda na to, że ten dzisiejszy Żyd naprawdę ma rację, jeżeli chodzi o tamtego wczorajszego Żyda. Wspomnieliśmy o tym na końcu po­przedniego rozdziału. Pisze więc Shalóm ben Chorin, Izraelczyk, uczony autor - po niemiecku - wydanej niedawno książki Bruder Jesus, Brat Jezus (podtytuł: Żydowski punkt widzenia na Nazarejczyka): „Historyczność postaci Judasza nie może być podawana w wątpliwość: z tej bardzo słusz­nej racji, że podobna figura była do tego stopnia kłopotliwa (so störend, w oryginale, „tak przeszkadzająca") dla pierwotnej wspólnoty, iż nigdy nie wpadłaby ona na pomysł wymyślenia jej".
Jest to stwierdzenie zdrowego rozsądku, które sięga korzeni „przypadku Judasza", uzasadniając nim historyczność i przedstawiając w sumie jako względne wątpliwości i problemy wewnętrzne, z którymi dotąd dyskutowa­liśmy. Rzeczywiście, do uczonego Żyda przyłącza się wielu jego kolegów z wszystkich obserwancji. Vittorio Subilia, waldens: „Fakt Judasza przed­stawiał dla środowisk Kościoła pierwotnego (i przedstawia również dla chrześcijan współczesnych) niepokojące zgorszenie, którego chętnie by się wtedy pozbył lub usunąłby je jeszcze dzisiaj". Lub Wilhelm Keim: „Udo­wodnić, że zdrada Judasza nie miała miejsca, znaczyłoby usunąć bardzo ciężki kamień, który ciąży na sercu chrześcijaństwa. Na nieszczęście nie da się tego udowodnić".
Judasz, samym swoim istnieniem, jest rzeczywiście poważnym przypad­kiem. Jest wstrząsającą tajemnicą dla wiary i prowokującym problemem dla rozumu. Może być nawet zgorszeniem: może istotnie wystawić na szwank tak wiarygodność Jezusa, jak też wiarygodność Jego uprzywilejo­wanych świadków, apostołów.
Rozważmy: poczynając od tych ostatnich, od apostołów, „filarów wia­ry", na słowo których jesteśmy, wezwani do wierzenia. To ich świadectwo poważane i niewątpliwe w rodzącym się chrześcijaństwie - stanowi podsta­wę Ewangelii, którą posiadamy. Tutaj stawia się pytanie o „posiadanie pew­ności" odnośnie do Jezusa jako Mesjasza oczekiwanego przez Izraela, ob­darzając zaufaniem ich słowa, i tylko ich słowa.
A wiec: ci głosiciele, którzy żądają, aby wierzyć w to, co jest trudne do uwierzenia, w Boga, który stał się sługą pokonanym i zamęczonym, są przedstawiani przez Ewangelistów jako ludzie, wśród których snują się in­trygi, zazdrości, zawiści, niedowierzanie, gnuśność, lęki, tępota.

Mówią ci, dla których teksty uzasadniające chrześcijaństwo nie są godne zaufania, którzy widzą w nich podejrzany wątek mitów i legend z niewiel­kim lub żadnym odniesieniem do historii: „Za Ewangeliami kryje się pewna wspólnota bogata w pomysłowość, która skonstruowała cztery książeczki wiary na swoją miarę i według swoich potrzeb".
Ale, gdyby naprawdę tak było, te teksty musiałyby być zupełnie odmienne: gdzie kiedykolwiek spotkano wspólnotę, która chce przekonać, że zwiastuje Prawdę w całym tego słowa znaczeniu, przedstawianą przez tych, którzy jako niegodni zaufania nie gwarantują jej? Wymaga się wiary na podstawie świa­dectwa uczniów, o których powiedziano, że nie potrafili czuwać nawet jednej godziny z swoim Nauczycielem; którzy uciekli w chwili niebezpieczeństwa; którzy pozwolili Mu umierać w całkowitym opuszczeniu i samotności. Nawet o samej kolumnie wiary, „skale" - Kefasie, ich przywódcy, w końcu stwier­dzono, że zaparł się Mistrza przed służącą. Jest to zresztą ten sam Piotr, który zasłużył na ten piękny komplement Jezusa: Zejdź mi z oczu, szatanie! Jesteś mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.
To wszystko każe uważać, że Ewangelie mówią prawdę, i całą prawdę: je­żeli ich prawda miałaby być wytworem fantazji, nie mogłaby ona być taka.
Otóż: podobne „domniemanie prawdy" osiąga jeden ze swoich szczytów właśnie w przypadku Judasza, zdrajcy. Jest on „jednym z Dwunastu", jak przy­pomina, razem z innymi, Marek - i nie trudno wyczuć wibrowanie zakłopotania i konsternacji w tle podobnego uściślenia - kiedy opisuje przybycie do Getsema-ni zgrai, która ma aresztować Jezusa i której przewodził właśnie Iskariota.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama