Wykluczenie i akceptacja

Każdy z nas jest biblijnym Naamanem.

Trąd w czasach Starego Testamentu był nie tylko nieuleczalną chorobą, ale eliminował z życia społecznego. Chory, co regulowały przepisy prawne, musiał opuścić wspólnotę i żyć na osobności. Co więcej, gdy ktoś zbliżał się do niego, był zobowiązany ostrzegać krzykiem: „Nieczysty!”.

Dziś nie mamy tak okrutnych przepisów, bo przecież jesteśmy otwarci na każdego człowieka. A jednak. Gdy gdzieś pojawia się śmiertelna epidemia, jak choćby wirus ebola, reagujemy podobnie. Strefa zamknięta dla zarażonych i chorych, kwarantanny, sanitarny ubój zarażonych zwierząt i inne działania. A przecież wiemy znacznie więcej. Pod mikroskopami widzimy śmiercionośne wirusy. Tamci ludzie nie mieli o tym żadnego pojęcia.

Choroba nie wybiera. Trąd dotknął Naamana, wodza wojsk syryjskich. Został uleczony dzięki cudownej interwencji izraelskiego proroka Elizeusza. Zdrowie przywrócił mu wieszcz wrogiego ludu. To musiało dokonać w nim totalnego przewartościowania, przede wszystkim w sferze religijnej, bo przecież trzeba było podziękować Komuś za uzdrowienie. On był wyznawcą wielobóstwa, a ów prorok, który go uzdrowił, wierzył w jedynego Boga. Świat jego wartości nie dopuszczał, by jakiś mały lud miał Boga potężniejszego niż ci, którym on oddawał cześć. Ale wobec doznanych łask uznał, że nie liczy się wielkość ludu, ale potęga Boga.

Jeszcze pół wieku temu trąd był uznawany za chorobę nieuleczalną. Nic więc dziwnego, że każde uleczenie z tej choroby było i jest odbierane jako coś wręcz cudownego. I choć dziś potrafimy skutecznie walczyć z tą chorobą, to nadal istnieją w Europie leprozoria, osady chorych na trąd.

Trędowaci z ewangelicznej perykopy, stosownie do przepisów, żyli poza społecznością. Było ich dziesięciu. Zostali oczyszczeni przez Pana Jezusa. Kilka wieków wcześniej Naaman podjął się dzieła wdzięcznego zadośćuczynienia. Tu uzdrowieni, niemal wszyscy, odeszli bez podziękowania.

Trąd, jako symbol każdego zła, znajduje oczyszczenie i uzdrowienie w zbawczym dziele Chrystusa. I to dzieło domaga się odpowiedzi na pytanie o naszą wdzięczność. Każdy z nas jest Naamanem.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.