Szata

Pierwszy film nakręcony w technice CinemaScope.

„Szata”, a może „Tunika”? Angielski tytuł „The Robe” różnie bywał u nas tłumaczony, w obu przypadkach chodzi jednak o ten sam, powstały w 1953 roku obraz, który wyreżyserował Henry Koster, a który był ekranizacją niezwykle popularnej powieści Lloyda C. Douglasa.

Głównym bohaterem filmu jest rzymski trybun Marcellus Galio, który popada w konflikt z  Kaligulą i zostaje odesłany z Rzymu do Jerozolimy – najgorszej prowincji imperium. Przybywa do świętego miasta w chwili, gdy na osiołku wjeżdża do niego Chrystus. Wierny sługa Marcellusa, niewolnik Demetriusz, jest poruszony widokiem Jezusa. Nie potrafi przestać o Nim myśleć, czuje, że musi za Nim iść, ale gdy późnym wieczorem próbuje Go odnaleźć, natyka się na zdruzgotanego Judasza, który wyznaje mu (spowiada się niemalże!), że zdradził swego Pana.

Później Marcellus i Demetriusz będą świadkami m.in. ukrzyżowania i sceny, gdy żołnierze rzucają losy o szatę/tunikę. Niewolnik chwyta ją i krzyczy na swego pana, że on i inni Rzymianie są mordercami; że nie będzie mu już więcej służył, po czym odchodzi. Wstrząśnięty trybun nie potrafi w żaden sposób zareagować, zwłaszcza, że chwilę wcześniej, gdy sam dotykał szaty, ta parzyła go niemiłosiernie. Z czasem zaczyna mieć też koszmary i przewidzenia.

Cesarz Tyberiusz wysyła go jednak na poszukiwania tego niezwykłego płaszcza. Marcellus trafia więc m.in. do Kany, gdzie spotyka ludzi cudownie uzdrowionych przez Jezusa, a także samego Piotra Apostoła.

Fabuła komplikuje się jeszcze wielokrotnie (Tyberiusza zastępuje Kaligula; Marcellus się nawraca; dochodzi obowiązkowe love story…), ale ogląda się to wszystko bardzo, bardzo dobrze. Bo to ten okres w historii kina, gdy film biblijny święcił ogromne triumfy, a „Szata” jest jednym z największych arcydzieł tego gatunku. W dużej mierze ze względów wizualnych. Film Kostera był bowiem pierwszym obrazem nakręconym w technice CinemaScope.

Na nowym, gigantycznym płótnie, mieściły się tak naprawdę trzy dotychczasowe ekrany, co dawało filmowcom ogromne pole do popisu. Maszerujące rzymskie legiony zdawały się nie mieć końca, a sceny uczt, czy koronacji przewyższały swym rozmachem i przepychem wszystko to, co dotychczas można było oglądać w malarstwie historycznym. Nic dziwnego, że Akademia nagrodziła ten film oscarowymi statuetkami za najlepsze kostiumy, scenografię i dla dyrektora artystycznego.    

Ogromny sukces „Szaty” sprawił też, że już rok później widzowie mogli oglądać na ekranach jej kontynuację, czyli „Demetriusza i gladiatorów” w reżyserii Delmera Daves'a - twórcy słynnego "Mrocznego przejścia" z Bogartem i Bacall z 1947 roku. Później artysta ten nakręcił jeszcze m.in znakomity western "15:10 do Yumy".

*

Tekst z cyklu ABC filmu biblijnego oraz Filmy wszech czasów

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.