All inclusive według Jezusa

Nakarmić nie tylko ciało, ale i duszę. To jest prawdziwe „all inclusive” – obejmujące naprawdę wszystko.

1. Tydzień temu była mowa o posłaniu Dwunastu na pierwszą misję. Dziś widzimy uczniów, którzy powracają z ewangelizacji. „Zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali”. Możemy wyobrazić sobie tę scenę. Apostołowie opowiadają z wypiekami na twarzy, z błyskiem w oczach. Są zmęczeni, ale szczęśliwi. Przynoszą dobre owoce swojego dzieła Temu, który ich posłał. Tak, jest w nas naturalna potrzeba podzielenia się radością z wykonanego dzieła. Szukamy jakiegoś potwierdzenia, uznania, zauważenia. Zwłaszcza u kogoś, kto stoi wyżej od nas. Nie należy się tego wstydzić. Nie chcemy pracować tylko dla siebie, chcemy pracować dla kogoś. Jezus jest wzorem dobrego wychowawcy, który rozumie swoich uczniów, docenia ich pracę, dowartościowuje, motywuje do dalszego wysiłku. To cenna podpowiedź dla rodziców, nauczycieli, pracodawców, przełożonych. Warto zauważać pracę, którą wykonali inni. Nie chodzi o urzędowe czy zdawkowe podziękowanie. Chodzi o ludzkie, ciepłe, dobre słowo: „Dziękuję, to było OK, cieszę się tym”. Często brakuje takich słów w rodzinach, w szkołach, w firmach. Niestety, także w Kościele.

2. „Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco”. To zaproszenie do wypoczynku. W sam raz na lipcową niedzielę. Ciekawe jest to, że Pan zaprasza na pustkowie i osobno. Czyli proponuje jakiś rodzaj odosobnienia, odejścia na bok, pobycia przez chwilę z dala od zgiełku świata, od problemów i trosk. Przemysł turystyczny oferuje tysiące atrakcji i rozrywek. Superplaże z muzyką, drinkami i rozpustą – tak najczęściej reklamują się popularne wakacyjne „destynacje” (ulubione słowo turystycznych agencji). Wczasy „all inclusive” obiecują wszystko w cenie. Czy naprawdę wszystko? Czy istotą wypoczynku jest konsumpcja? Mówimy, że człowiek musi się rozerwać. A Jezusowi chodzi bardziej o to, by się pozbierać, odnaleźć, poskładać w całość. Nakarmić nie tylko ciało, ale i duszę. To jest prawdziwe „all inclusive” – obejmujące naprawdę wszystko. Człowiek potrzebuje od czasu do czasu zdrowej samotności, wyciszenia, modlitwy. Potrzebuje, jak Maria i Marta, tylko jednego (Jednego!). Czyli Boga. W Nim jest najprawdziwszy odpoczynek.

3. „Nawet na posiłek nie mieli czasu”. Skąd my to znamy? Gonimy często jak wariaci, od rana do nocy. Ciągle spóźnieni. Nawet emeryci narzekają na brak czasu. „Przecież beze mnie wszystko się zawali” – tak się nam błędnie wydaje. I wciąż brak czasu na dobrą książkę, rozmowę, spotkanie, koncert, modlitwę, rekolekcje. A człowiek musi dobrze odżywiać nie tylko ciało, ale i ducha. Inaczej padnie. Pana Jezusa dopadli spragnieni, gdy był w drodze na wakacje. Przerwał podróż i zaczął ich nauczać. Ta postawa nie przekreśla wcześniejszego wezwania do odpoczynku. Bywa tak, że potrzeba zaradzenia jakiejś biedzie okaże się ważniejsza niż wakacyjne plany. Proza życia. Pamiętajmy jednak, że Jezus jest Bogiem, a my tylko ludźmi. Nie można tylko dawać. Mądre zadbanie o siebie nie jest egoizmem, ale także formą miłości. Wypoczęty lepiej służy innym.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg