Uwaga, nadchodzi

Pierwsza część Adwentu kieruje naszą uwagę w stronę końca świata.

1. Świat i człowiek są ze sobą ściśle powiązani. Materialny świat jest sceną, na której rozgrywa się ludzka historia. Dlatego zapowiedzi końca ludzkiego świata wiążą się także z końcem kosmosu. „Moce niebios zostaną wstrząśnięte”. Koniec jednak oznacza jednocześnie początek. „Ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą”. To zapowiedź paruzji, czyli powtórnego przyjścia na ziemię Mesjasza. Koniec świata oznacza godzinę spotkania ze Zbawicielem i zarazem Sędzią. „Zbliża się wasze odkupienie”. Warto myśleć o końcu świata właśnie w ten sposób. Jako o upragnionej godzinie spotkania z Umiłowanym. W Pieśni nad Pieśniami oblubienica z utęsknieniem wyczekuje spotkania z miłością swojego życia. Woła: „Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia”(2,8-9). Może za mało myślimy w ten sposób o Bogu?

2. Jeśli w tym kluczu popatrzymy na nadejście Mesjasza, to wtedy mocniej przemówi do nas centralne zdanie tego fragmentu: „nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”. Wiara to nic innego jak nadzieja na miłość, która nadchodzi. Patrzeć z nadzieją w przyszłość oznacza dostrzegać Oblubieńca idącego nam naprzeciw. Piotr szedł po wodzie, dopóki patrzył w oczy Jezusowi. Zaczął tonąć, gdy stracił kontakt wzrokowy z Panem. W którą stronę ja spoglądam? Czy patrząc w przyszłość, widzę na końcu jasną twarz Chrystusa? Odbiera nam nadzieję to wszystko, co usiłuje nas zamknąć w doczesnym małym szczęściu. Raj na ziemi jest iluzją. Odkupienie pochodzi tylko z wysokości samego Boga. Dlatego trzeba podnieść głowę i ku Niemu kierować swoje pragnienia.

3. Nadzieja wyraża się w konkretnej postawie w codzienności. Chroni przed ociężałością serca. Tam, gdzie nie ma nadziei, tam prędzej czy później pojawia się rozpacz, którą człowiek znieczula pijaństwem lub obżarstwem. Ale głodu nieskończoności nie da się zaspokoić byle czym. Wszelkie używki (alkohol, narkotyki itd.) są środkiem znieczulającym ból po zawiedzionej miłości. Można się aż tak znieczulić podróbkami szczęścia, że utraci się naturalny instynkt kierujący ku Bogu. Tam, gdzie nie ma zależności od Boga, pojawiają się uzależnienia.

4. „Czuwajcie i módlcie się”. Miejscem ćwiczenia się w nadziei jest wrażliwość sumienia oraz modlitwa. Czuwajcie, czyli nie dajcie się nabrać na iluzje łatwego, natychmiastowego spełnienia, które sami sobie wywalczycie. Szczęście przychodzi tylko jako dar, jako czysta łaska. Nie da się go samemu zbudować, osiągnąć, wydrzeć. Można tylko wyciągać puste dłonie w stronę nieba. Tym właśnie jest modlitwa. To poszerzanie serca, aby zrobić w nim miejsce dla Tego, który nadchodzi. Czuwać i modlić się to żyć tak, aby każdy mój krok był krokiem w stronę Jezusa, a nie w przeciwną. Ostatecznie taki jest cel życia – stanąć przed Synem Człowieczym i powiedzieć: „No, nareszcie”... •

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.