A skądże mi to?

Maryja niosąca pod sercem Jezusa pokonuje długą drogę, aby przyjść do domu Elżbiety.

1. To wymowny obraz istoty świąt Bożego Narodzenia. Chodzi bowiem w nich o to, aby przyjąć do swojego domu Matkę niosącą bezcenny skarb. Prezent, którym chce podzielić się z nami. To owoc Bożej miłości i zarazem owoc Jej wiary, Jej życia – Jezus, nasz Zbawiciel. Syn Boga i Syn Maryi.

2. „A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” – woła Elżbieta. Jest wyraźnie zaskoczona. Jakby nie dowierzała, że spotkała ją tak wielka łaska. Jest zdziwiona, czuje się niegodna, ale trafnie rozpoznaje, że jej krewna przychodzi do niej nie tylko jako krewna, ale jako „Matka Pana”. Święta Bożego Narodzenia mają w sobie coś z niespodzianki. Dzieci lubią być zaskoczone prezentami pod choinką. Świąteczny zwyczaj obdarowywania się prezentami ma źródło w tym, że Bóg przychodzi do nas jako dar. By przeżyć świąteczne zdziwienie, konieczna jest pokora Elżbiety. To poczucie: „Skądże mi to?”. Chodzi o uświadomienie sobie, jak bardzo jesteśmy obdarowani. To nie jest tak, że nam się cokolwiek należy. Bóg nie jest nam nic winien. A jednak wciąż przychodzi do nas. Dla nas i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem. Matka i Jej małe Boże Dziecko przychodzą do nas, tak jak wtedy do Elżbiety. Kimże jest człowiek? Kim jestem ja?

3. „Poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie”. Dosłownie „podskoczyło” z radości. Jan Chrzciciel wykonuje taniec radości w łonie Elżbiety. Bibliści zwracają uwagę na powiązanie radości małego Jana Chrzciciela z epizodem z życia króla Dawida pochodzącego z Betlejem. Gdy Dawid sprowadzał Arkę Przymierza do Jerozolimy, podczas procesji tańczył z radości. To była jego żywiołowa modlitwa uwielbienia. Arka Przymierza, w której przechowywano gliniane tablice z Dekalogiem, była symbolem obecności Boga pośród swojego ludu. Nową Arką Przymierza jest Maryja. Ona niesie w sobie już nie symbol, ale samego Boga, którego naczyniem obecności jest człowieczeństwo Jezusa.

4. Nie ma uniwersalnego przepisu na święta. Ale dzisiejsza Ewangelia podpowiada pewne elementy dobrego świętowania. Po pierwsze, spotkanie z innymi. Otwartość na Boga i otwartość na człowieka są ze sobą związane. Nieraz trzeba pokonać długą drogę przez góry, aby się spotkać. Ale drugi człowiek, tak jak Maryja, może mi podarować Boga. Po drugie, niezbędna jest pokorna świadomość obdarowania. Spotkanie jest darem, miłość jest darem, święta są darem. Pewnych rzeczy nie da się kupić, załatwić, wywalczyć, wypracować. One przychodzą (albo i nie). Można tylko otworzyć drzwi jak Elżbieta i powiedzieć: „Ty przychodzisz do mnie? Naprawdę? Cudownie!”. Po trzecie, „Duch Święty napełnił Elżbietę”. Boże Narodzenie to święta ducha, a nie brzucha. To, co duchowe, ma pierwszeństwo przed tym, co materialne. Wszystkie świąteczne symbole, zwyczaje, potrawy są znakiem czegoś większego, duchowego. Po czwarte, radość. Rozradować się Bogiem przychodzącym. Jak Jan Chrzciciel podskoczyć z radości, oddać Bogu chwałę całym sobą. •

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.