Zakopywanie Bożych darów

Jaki obraz Boga wyłania się z dzisiejszej przypowieści? Widzimy Go jako tego, który jest kimś bogatym i wielkim, a zarazem wielkodusznym, bo dzieli się majątkiem ze sługami i pozwala im samodzielnie gospodarować.

1. Bóg ufa człowiekowi. Powierza mu świat, daje zdolności, obdarza łaską. Jednocześnie jest sędzią, który kiedyś zapyta człowieka, co zrobił z powierzonym mu dobrem, czy je pomnożył, czy zmarnował. Zaufanie, którym Bóg obdarza, łączy się więc z odpowiedzialnością. „Przypowieść mówi nam, że miłość – jeśli ma zachować swoją wielkość i swoją prawdę – zawsze ma w sobie również świętą bojaźń Bożą, respekt dla wielkiego Boga, Jego majestatu. (…) Jeśli z miłości zniknie całkowicie bojaźń, to rozpada się również miłość” – zauważa Benedykt XVI. Dziś tak mocno akcentuje się miłosierną miłość Bożą, że zanika poczucie respektu. Mówimy sobie, że Bóg jest dobry, więc nam przebaczy, i łatwo przestajemy się Nim przejmować, żyjemy tak, jakby Go nie było.

2. Bojaźń Boża jest czymś innym niż strach. Sługa, który nie pomnożył talentu, usprawiedliwia się, mówiąc, że pan jest surowy, że nic mu nie dał i wymaga zbyt wiele. Strach zniekształca obraz Boga. Człowiek nie widzi wtedy w Bogu miłości, która daje. Widzi tylko sędziego, który rozlicza. Aby dobrze żyć i służyć Bogu, trzeba widzieć i jedno, i drugie, czyli i miłość, i sprawiedliwość. Strach prowadzi człowieka do tego, że chce zakopać głęboko wszystko, co mu przypomina o Bogu. Odmawia przyjęcia daru, bo nie chce być do niczego zobowiązany. Chce żyć po swojemu… i tym samym skazuje się na życie jałowe i puste. Pomyślmy o kobietach, które nie akceptują w sobie daru kobiecości i macierzyństwa. Odrzucając bogactwo wpisane w kobiecą naturę, zakopują swój talent i stają do walki o władzę z mężczyznami. A mężczyźni… stają się gnuśni i leniwi. Nie chcą być silnymi facetami chroniącymi słabszych. Nie chcą być ojcami, wolą pozostać jak Piotruś Pan. Cała ta gadka o gender to dorabianie teorii do swojego strachu przed odpowiedzialnym życiem, przed pomnażaniem talentu wpisanego w płeć. To strach przed miłością, przed hojnym daniem życia innym.

3. Ta przypowieść uczy, że tylko miłość połączona ze świętą bojaźnią jest twórcza, czego symbolem jest pomnażanie talentów. Nowożytna myśl konsekwentnie ucieka od Boga, który kocha i wymaga, ufa i zobowiązuje. Zakopanie talentu jest próbą ucieczki od Boga. Jak Adam po grzechu. Strach prowadzi też często do agresji wobec Boga. Sartre twierdził, że samo pojęcie Boga jest tak odpychające, że nawet gdyby istniał, należałoby Go usunąć, gdyż Bóg nam przeszkadza. „Strach zniekształca bojaźń miłości i zamienia ją we wrogość” – konkluduje Ratzinger. Kto odrzuca Boże dary, idzie w ciemność i zgrzytanie zębów. 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama