Przybliżać Biblię współczesnemu człowiekowi

Co zrobić, by Biblia naprawdę przemieniała ludzi, którzy się z nią stykają, zastanawiali się biskupi podczas rozpoczętego 24 czerwca w Licheniu dwudniowego zebrania Episkopatu.

Podkreślano, że w świecie wojen, napięć i kryzysów Słowo Boże okazuje swoją ponadczasową moc, ale zwracano też uwagę, że wymaga ono odpowiedniej prezentacji. Wskazywano, że przeszkodą w tym dziele mogą być np. niestarannie przygotowane homilie. Główne przesłanie na temat Biblii w duszpasterstwie wygłosił metropolita poznański abp Stanisław Gądecki, odwołując się do swoich refleksji z watykańskiego Synodu Biskupów, który odbył się w Watykanie 3 lata temu. Owocem tamtych obrad jest wydana w ub.roku adhortacja apostolska Benedykta XVI „Verbum Domini”.

Wiceprzewodniczący KEP przypomniał m.in. słowa wypowiedziane na Synodzie przez papieża, iż to chrześcijanie są prawdziwymi realistami, ponieważ to, co ludzie uważają za skałę – władza, pieniądze, zdrowie, przyjemność - z czasem okazuje się całkowicie ulotne i nietrwałe, czego dobitnie dowiódł krach bankowy w Stanach Zjednoczonych.

Relacjonując watykańskie obrady mówca wskazał, że Kościół musi systematycznie i jak najumiejętniej przekazywać wiernym treść i interpretacje Pisma Świętego. Wśród trudności na tej drodze znajduje się m.in. zamierająca kultura czytania, co jest efektem ekspansji kultury obrazkowej. Problemem jest też to, że dla bardzo znaczącej grupy ludzi Biblia jest lekturą trudną, często wręcz niezrozumiałą – w Europie wskaźnik ten sięga 50 proc. Okazuje się, że – wbrew ujęciu protestanckiemu – samo Pismo Święte nie wystarcza, zaś dla jego właściwego zrozumienia niezbędna jest lektura i interpretacja dokonywana we wspólnocie Kościoła. Ponadto ze Słowem Bożym spotykają się w świecie bardzo różne kategorie ludzi i równie zróżnicowane powinno być podejście do nich w dziele przekazu treści biblijnych.

Wśród praktycznych wskazówek dotyczących popularyzacji i zakorzeniania Biblii wymieniano na Synodzie wprowadzanie obyczaju niedzielnej liturgii domowej: modlitewnego spotykania się z czytaniami, połączonego z błogosławieństwem przekazywanym dzieciom. „Jest to dzisiaj tym bardziej upragnione, im trudniejsze” – zauważył abp Gądecki. Dodał, że Biblia powinna być czytana w rodzinie codziennie.

Wspomniał też o konkretnych przeszkodach w dziele umiejętnego przekazywania treści biblijnych współczesnemu człowiekowi. Wskazywał na konieczność podniesienia wymagań wobec lektorów tak, by podczas liturgii nie czytali oni Pisma Świętego bez przygotowania, „wpadając” do zakrystii w ostatniej chwili. „Warto również zwrócić uwagę samym kaznodziejom na to, o czym mówił prorok Izajasz, mianowicie, że aby doprowadzić ludzi do oczyszczenia, do wewnętrznego nawrócenia, samemu trzeba być nawróconym” – zwracał uwagę metropolita poznański.

Wskazał też na zagrożenia związane z dzisiejszymi homiliami. „Pierwszym powszechnym niebezpieczeństwem jest czyste powtarzanie Ewangelii, bez odniesienia jej do życia" – mówił abp Gądecki. Drugim jest odniesienie do życia codziennego, lecz bez jakiegokolwiek związku z Ewangelią. "Trzecim niebezpieczeństwem jest głoszenie, które nie ma nic wspólnego ani z Ewangelią, ani z codziennością” – wyliczał mówca, dodając, iż wedle klasyków „jedna minuta dobrej homilii domaga się jednej godziny przygotowania”.

Opierając się na dyskusjach synodalnych arcybiskup podkreślił, że właściwym sposobem interpretacji Pisma Świętego jest bezinteresowna służba drugiemu człowiekowi. „Ta «caritas», która pojawia się w Kościele, jest najwłaściwszym sprawdzianem tego, czy mamy do czynienia z prawdziwym komentarzem do Pisma Świętego, czy tylko z komentarzem ideologicznym, wydumanym, który może mieć ważne i jednocześnie inteligentne przesłanie, ale nie przenosi się na służbę w stosunku do braci” – mówił metropolita poznański.

XII Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów, obradujące na temat „Słowo Boże w życiu i misji Kościoła”, odbyło się w Watykanie w dniach 5-26 października 2008 r. Wzięło w nim udział 253 kardynałów, arcybiskupów i biskupów z Kościoła łacińskiego i z 13 katolickich Kościołów wschodnich, 41 ekspertów oraz 37 audytorów. Synod był rekordowy pod względem liczby uczestniczących w nim kobiet – 25. Sześć spośród nich przybyło na zgromadzenie jako ekspertki a 19 jako audytorki. W listopadzie 2010 r. ukazała się posynodalna adhortacja apostolska Benedykta XVI „Verbum Domini”.

«« | « | 1 | » | »»
  • gulaj
    25.06.2011 00:33
    Bardzo wielu katolików nie ma podstawowego pojęcia o biblii, bo nie interesują się, bo nie ma komu zachęcać. Moim zdaniem kazania niedzielne są od tego aby kształtować edukować i wyjaśniać, a nie często opowiadać bajki. Świadomość i wiedza katolików o kościele, wierze jest bardzo cienka. Za mało się mówi na kazaniach o życiu wiecznym, nie uświadamia się o wiecznym potępieniu dlatego wielu ludziom wydaje się, że odbierając sobie życie pozbędzie się kłopotów.
    W gliwickiej diecezji od kilku lat we wrześniu gdzie akurat wypada czytanie z ewangelii św Łukasza przypowieść o bogaczu i Łazarzu w której jest mowa o losie po śmierci i mogłoby być na temat odpowiednie kazanie to niestety bo jest do odczytania list biskupa. Podejrzewam że w tym roku będzie to samo. Kiepska pedagogika nauczania wiernych, którzy nie pogłębiają wiary przez czytanie lektury katolickiej, a takich jest mnóstwo.
    Wiedza religijna ma również wpływ na życie małżeńskie. Biblia wyraźnie mówi i potępia małżeństwa cudzołożne tzn. powtórne po rozwodzie, że to jest cudzołóstwo, a cudzołożnicy nie odziedziczą królestwa bożego, czyli grozi wiecznym potępieniem, a kiedyś na kazaniu słyszałem tak jakby proboszcz ich usprawiedliwiał zamiast przytoczyć kilka wersetów, że żyją w ciężkim grzechu dlatego nie mogą przyjmować komunii św. Św Vianey proboszcz z Ars grzmiał z ambony i ostrzegał przed piekłem. Nie owijał w bawełnę dlatego nawrócenia były masowe, aż diabeł się wściekał. A dzisiaj mówią ogródkiem delikatnie i "hulaj duszo piekła nie ma"
  • opinia
    25.06.2011 14:40
    Gdy tutaj wspomniałem o niedoskonałościach tłumaczenia Biblii, cenzor nie przepuścił tekstu. Prawda nie ma tu szans.
  • katolik
    25.06.2011 18:55
    Wprawdzie Kościół nigdy nie pozwalał czytać Biblii ale gdyby ludzie czytali Biblię, wiedzieliby, że żyjemy w czasach fałszywych nauczycieli.
  • Beszad
    28.06.2011 08:52
    Często pojawiają się głosy, że Biblia powinna być przestrogą i całkowicie się z tym zgadzam. Jednak w żadnym wypadku nie powinna być używana do rozbudzania lęków przed śmiercią i tym, co po niej nastąpi. Strach jest najgorszym pedagogiem - może człowieka skutecznie związać, ale nie przyprowadzi do świadomego wyboru Dobra. Ewangelia to odkrywanie zupełnie nowego wymiaru życia - tutaj działać może tylko ŁASKA BOŻA, która zawsze zachwyca (jeśli tylko głoszone słowo jest na nią otwarte).

    Podobnie trudno o jakieś owoce w przypadku uprawiania wielomówstwa, gdzie sens ginie w pięknych frazesach. Rozważanie Biblii powinno być więc według mnie problemowe - osią jest wydarzenie biblijne, a wątkiem obracającym się wokół niej powinno być samo życie - z jego konkretnymi problemami. I tutaj Gulaj miał rację - tego mi również brakuje w odczytywanych listach biskupów czy profesorów KULu. W takim przypadku wolę już proste kazanie nieprzygotowanego księdza, którego słowa mogą być nieskładne, ale który zawierzył Duchowi Świętemu.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.