We mgle
We mgle
W Kościele jest miejsce i dla błądzących grzeszników
Roman Koszowski /Foto Gość

Kościół błądzących i grzesznych

Brak komentarzy: 0

publikacja 16.09.2024 00:00

Zamiast rozdzierać szaty muszę starać się sam być święty.

Czytam przewidziany w liturgii na dziś fragment pierwszego listu św. Pawła do Koryntian. I jestem trochę spłoszony. Bo oczekiwałbym raczej jakiegoś zbudowania. Jak w Ewangelii, gdzie Jezus chwali wiarę setnika. Albo wezwania do takie czy innej postawy. Tymczasem dowiaduję się o nieporządkach w gminie korynckiej. I to takich, które – patrząc z dzisiejszej perspektywy –  wręcz podważają sens nazywania tamtej wspólnoty Kościołem: nie rozumieli czym jest Eucharystia, lekceważyli ją, myląc z jakąś biesiadą. To jeszcze był Kościół?

Ano widać był. Zaraz przypominają mi się różne nieporządki w dzisiejszym Kościele. Nie tylko natury obyczajowej. I konstatuję, że widać Kościół  to zawsze też ludzie czegoś nie rozumiejący. Nawet jeśli mają profesorskie tytuły. I często też  ludzie słabi i grzeszni. Co gorsza, ślepi na to siedzące w nich zło. To, co nazywamy dziś jakimś kryzysem, jest tak naprawdę permanentnym stanem Kościoła. Nie, nie gorszę się tym, co działo się w Koryncie. Przeciwnie: nabieram otuchy. Bo uświadamiam sobie – choć niby powinno być to dla mnie oczywiste – że błądzenie i grzech nie jest przeszkodą, by Kościół trwał. I by stale wychowywał grzesznych do świętości.

Innego wymiaru w tym świetle nabierają słowa Jezusa, że nie przyszedł powołać sprawiedliwych, ale grzeszników. Obyśmy tylko wszyscy choć próbowali stawać się świętymi.

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona
oceń artykuł Pobieranie..

Reklama

Reklama