Z ołówkiem i głośno

Spróbuj czytać Biblię, przyjacielu, według swoich własnych moż­liwości i na swój sposób.


Fragment książki "Krąg biblijny", który zamieszczamy za zgodą Wydawnictwa M


Czytanie Pisma Świętego z ołówkiem w ręku

Nie lubię nieskazitelnie czystego egzemplarza Pisma Świę­tego. Ta czystość jest bowiem dowodem, że księga nie służy swojemu celowi, że stoi bezużytecznie na półce, że jest pustą dekoracją, martwym przedmiotem. Takie martwe Pismo Świę­te świadczy o martwocie swojego właściciela. Pismo Święte powinno być w miarę podniszczone, w miarę zabrudzone, w miarę postrzępione, ze śladami palców na rogach stronic, zapisane na marginesie drobnym pismem i upstrzone różno­kolorowymi podkreśleniami, przypominającymi mosty przerzu­cone nad przepaściami.

Każde takie podkreślenie i każda uwaga zapisana na mar­ginesach księgi, na dole, u góry, po bokach, jest dowodem naszego przenikania w tekst i naszego z nim spoufalenia się, jest jakby podpisem stwierdzającym nasz współudział w zdarze­niach, dziejących się na jej kartach. Nie bójmy się notować na marginesie tej księgi naszych wzruszeń, które przeżywamy podczas jej czytania. Wystarczy notatka złożona z dwóch słów, z jednego słowa albo choćby tylko wykrzyknik, ów wymowny znak stwierdzający rosnącą temperaturę naszych uczuć. Nie bójmy się stawiać znaków zapytania przy tekście, którego nie rozumiemy. I wreszcie nie bójmy się podkreślać ołówkiem albo ujmować w nawiasy tych fragmentów, do których, ze względu na ich piękno wewnętrzne i kształt myśli, pragniemy wielokrot­nie powracać. W ten sposób z czasem powstać może mała, ale cenna antologia do naszego prywatnego użytku, wybór ulubio­nych biblijnych utworów poetyckich i prozaicznych, do których w każdej chwili możemy sięgnąć bez długiego i żmudnego szukania.

I oto nawet nie spostrzeżemy się, jak dzięki naszym pod­kreśleniom, nawiasom, umownym znakom, uwagom zapisywa­nym skrupulatnie na kartach Pisma Świętego stanie się ono dziennikiem naszej duszy, zaufanym powiernikiem, którego wtajemniczamy w najtrudniejsze związki łączące nas z Bogiem, ludźmi, ze światem.

A gdy po lekturze zamkniemy egzemplarz Pisma Świętego, pobrużdżony naszymi uwagami, o stronicach nieco przybru­dzonych od częstego kartkowania, chętnie wrócimy następnego dnia do jego czytania z ołówkiem w ręce, jak do ciekawej rozmowy z mądrym i oddanym przyjacielem, który ma nam wiele do powiedzenia zarówno o sobie, jak i o nas samych. I znowu, otworzywszy Pismo Święte, dalej ciągnąć będziemy przerwaną wczoraj rozmowę.

O głośnym czytaniu Pisma Świętego

Czy próbowałeś kiedyś czytać na głos Pismo Święte? Wie­czorem przy stole, w gronie najbliższej rodziny? A może czyta­łeś je głośno przed snem, tylko dla siebie, jak to czynił Juliusz Słowacki? „Często wieczorem - pisał w jednym z listów do matki - czytam głośno rozdział z Biblii." A może czytałeś je głośno jak Olga z noweli Czechowa Chłopi? „Olga mówiła statecznie, śpiewnie i chodziła jak pątniczka, szybkim, drob­nym kroczkiem. Codziennie czytywała Pismo Święte, czytała na głos, na sposób cerkiewny, wielu rzeczy nie rozumiała, lecz święte słowa wzruszały ją do łez, a takie wyrazy jak «albowiem» czy «azali» wymawiała ze słodkim zamieraniem serca. Wierzyła w Boga, w Matkę Boską, w świętych; wierzyła, że na tym świecie nie można krzywdzić nikogo - ani zwykłych ludzi, ani Niemców, ani Cyganów, ani Żydów - i że biada nawet tym, którzy nie mają litości dla zwierząt; wierzyła, że tak napisane jest w księgach świętych, i dlatego, kiedy wymawiała słowa Pisma Świętego, słowa nawet niezrozumiałe, to twarz jej stawa­ła się żałośliwa, rzewna, jasna"[1]. Posłuchaj... Czytając na głos Pismo Święte w gronie najbliż­szej rodziny, spróbuj sobie wyobrazić, że żyjesz przed dwoma tysiącami lat w Jerozolimie i opowiadasz u stóp Góry Oliwnej garstce ludzi dzieje Jezusa z Nazarethu. Posługujesz się meto­dą narracyjną ówczesnych opowiadaczy biblijnych dziejów. Umiejętnie frazujesz i kształtujesz tę opowieść za pomocą rytmicznego zaśpiewu, który jest czymś pośrednim między mową mówioną a śpiewem, dzięki czemu wywołujesz w słucha­czach serdeczne wzruszenie.

------------------------------------

[1] Antoni Czechów, Opowiadania, przekład Ireny Bajkowskiej, Warszawa 1971, s.277 I 278.
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.