Tobiasz

Dzięki interwencji anioła Rafała syn uzdrawia ojca i przywraca mu wzrok. Ojcu nie tylko wróciło zdrowie. Co więcej, żył jeszcze pięćdziesiąt lat. A tak niedawno modlił się o śmierć!

Księga Tobiasza opisuje losy tytułowego bohatera, jego rodziny, żyjących na wygnaniu w Niniwie, stolicy imperium Asyryjskiego, przypuszczalnie 700 lat przed Chrystusem. Tobiasz był człowiekiem wykształconym, zamożnym, wpływowym i niezwykle prawym. Pomagał wszystkim w potrzebie i zachowywał prawa Mojżesza. Słynął z tego, że grzebał pomordowanych współbraci Żydów i szczodrze rozdawał jałmużnę. Żydzi byli szykanowani w Niniwie. Zmarłych nie wolno było grzebać, zwłoki wyrzucano poza mury miasta. W takich warunkach przyszło żyć Tobiaszowi. Ani na moment nie zszedł ze szlachetnej drogi. Tobiasz posiadał spory majątek zdeponowany u swojego przyjaciela Gabaela w Rages, w kraju Medów (dzisiejszy Iran). Wysłał swojego syna, także Tobiasza, w daleką podróż, aby odzyskać pieniądze. Po wzruszającym pożegnaniu młodszy Tobiasz i towarzyszący mu Azariasz (a tak naprawdę anioł Rafał) wyruszyli w podróż. Droga była niebezpieczna, prowadziła poprzez tereny dotknięte wojną pomiędzy Asyrią i Medią. Żona Tobiasza długo nie mogła wybaczyć mężowi, że wysłał syna w tak niebezpieczną podróż. Płakała, że na starość zostali sami, bez nikogo kto by się o nich troszczył. Przeklinała męża i pieniądze, po które został wysłany ich syn.

Młody Tobiasz zatrzymał się w podróży u krewnego ojca, którego córka była wdową. Tobiasz był jej krewnym i miał pierwszeństwo wzięcia Sary za żonę, skorzystał z prawa lewiratu i poślubił ją. Szczęśliwy ojciec panny młodej oddał zięciowi połowę swojego majątku. Wyprawa Tobiasza i anioła Rafała dobiega końca. Pieniądze ojca zostają odzyskane. Razem wracają do Niniwy z większą sumą pieniędzy niż pierwotnie zakładali. Dzięki interwencji anioła Rafała syn uzdrawia ojca i przywraca mu wzrok. Ojcu nie tylko wróciło zdrowie. Co więcej, żył jeszcze pięćdziesiąt lat. A tak niedawno modlił się o śmierć!

Wszyscy egzegeci zwracają zgodnie uwagę na teologiczne aspekty, takie jak znaczenie Opatrzności Bożej, rozwijająca się nauka o aniołach. A przede wszystkim podkreślana jest wartość dobrych uczynków i nagroda za nie. Moją uwagę zaś przyciągnęło coś innego. To relacja między rodzicami i dzieckiem. Intrygujące jest to, jak odmienna była reakcja matki i ojca, kiedy syn ich opuszczał. I choć celem było odzyskanie znacznej sumy pieniędzy, matka była przeciwna tej wyprawie. Z lęku o syna wolałaby, aby nie ryzykował i pozostał w domu. Zarzucała ojcu, że wysłał jej jedyne dziecko na niechybną śmierć. A przecież było im tak dobrze. Byli szczęśliwi, syn się nimi opiekował. „Czyż nie był on podporą naszą, będąc ciągle z nami” 5, 18. „Co dane nam jest przez Pana do życia, to nam przecież wystarczy” 5, 20. Ojciec miał zgoła inną wizję, a przede wszystkim niezachwianą wiarę w szczęśliwe zakończenie całego przedsięwzięcia. I wszystko ułożyło się doskonale. Ich dziecko wróciło całe, zdrowe i szczęśliwe. Syn nie tylko poślubił żonę z ich rodu (jak tego pragnął ojciec), przywiózł ze sobą znaczy majątek, a na koniec uleczył ojca podupadającego na zdrowiu. Co więcej, zamieszkał ze starszymi rodzicami, opiekował się nimi poprzez długie lata ich życia.

A co by było, gdyby rodzice ulegli lękowi i nie wypuścili jedynaka w świat. Być może oni byliby szczęśliwi. Ale czy ich dziecko miałoby szczęśliwe życie? Obawiam się, że młody Tobiasz nigdy by nie doszedł do wyznaczonego mu celu w życiu, nie zrealizował się w pełni. Spędziłby całe życie u boku mamy. Nie ożeniłby się, a przynajmniej nie z tą wymarzoną kobietą. Nie dorobiłby się wielkiego majątku, nie uzdrowiłby ojca. Jego rodzice nie dożyliby tak sędziwego wieku. No i nie spotkałby anioła Rafała. Czy warto jest rezygnować z tak wielkich celów? Jeżeli się poddamy i pójdziemy na skróty, bo przecież jest nam tak dobrze, nasze dziecko nie dojdzie do celu, nie osiągnie swego przeznaczenia i nie wykorzysta całego swojego potencjału.

Każdy rodzic pragnie mieć dzieci zawsze przy sobie. Obawiam się, że często z pobudek egoistycznych. Nie zawsze kieruje nami troska o to, co jest najlepsze dla naszego syna czy córki. Brakuje wizji, co będzie, co może się zdarzyć w przyszłości. Ból rozstania nie może przesłaniać najważniejszego obowiązku każdego rodzica, jakim jest zrobienie wszystkiego co możliwe, aby przyszłe pokolenia odniosły jak największy sukces, aby mogły się rozwijać, żyć pełną piersią. Bardzo trudno jest wypuścić dzieci z domu. Niełatwe, a jednak konieczne. Coś co jest łatwe do zrobienia, rzadko jest doskonałe.

Andrzej Dańkowski - autor książki KSIĘGI MĄDROŚCI

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg