Ewangelista podkreśla, że Jezus „doznał głębokiego wzruszenia w duchu” i wyznaje: „Jeden z was Mnie zdradzi”. Zdrada nie przychodzi od wroga, ale od kogoś bliskiego, od wybranego do grona Dwunastu – Judasza. To przypomina, że największe rany w życiu często zadają ludzie, którym ufamy. Jednocześnie Jezus nie reaguje gniewem ani chęcią odwetu. Jego postawa pokazuje, że miłość nie kończy się nawet wtedy, gdy zostaje zraniona.
Judasz nie jest zmuszony do zdrady. Jezus wie, co się stanie, ale nie odbiera mu wolności. To trudna prawda Ewangelii: Bóg zna nasze wybory, ale ich za nas nie podejmuje. Dlatego dramat Judasza jest ostrzeżeniem – można być bardzo blisko Jezusa, a jednocześnie oddalić się sercem.
Mimo iż Jezus wie wszystko, to jednak idzie dalej drogą miłości – aż do krzyża. To znaczy, że nasze zdrady nie zatrzymują Bożego planu zbawienia, a nasza słabość nie przekreśla możliwości powrotu.
Bóg zna prawdę o człowieku – i mimo to go nie przestaje kochać.
Myśl Leona XIV
Jezus zna godzinę, ale się jej nie poddaje: wybiera ją. To On rozpoznaje moment, w którym Jego miłość będzie musiała przejść przez najboleśniejszą ranę, jaką jest zdrada. Zamiast wycofać się, oskarżać, bronić się... nadal miłuje: obmywa stopy, zanurza chleb i podaje go (Audiencja generalna, 20.08.2025).