Pobiegłbym i ja z Piotrem i Janem do pustego grobu Jezusa. Albo przynajmniej stał tam, gdy do niego dotarli. Chciałbym być z nimi w tej chwili, gdy ich przygnębienie, niepewność żal – nie jestem pewien co dokładnie po śmierci Jezusa przeżywali – zamieniało się w radosną nadzieję, że faktycznie dzieje się to, co Mistrz im zapowiadał; że niemożliwe staje się możliwe.
I chciałbym widzieć Jana w grobie Zmartwychwstałego. Tę chwilę, gdy zobaczył chustę, która wcześniej okrywała twarz Jezusa. Nie dlatego, by razem z nimi uwierzyć w fakt. Przecież wierzę. Raczej by udzieliły mi się jego... Nie wiem: radość? Nadzieja? Jego pokój, że na przekór przeżywanym w ostatnich godzinach lęków wszystko będzie dobrze? Na pewno jakiś ogień w sercu, jakieś światło w pełnej ciemnych myśli głowie: nie wiem co będzie, ale będzie dobrze.
Tak, ja też kiedyś zmartwychwstanę. Moi bliscy też zmartwychwstaną. Ta ziemia jest obczyzną. Ojczyzną jest nowa ziemia pod nowym niebem.
Dodaj swój komentarz »