Refleksja na dziś

Poniedziałek 9 maja 2011

Czytania » Zaufać, pomimo wszystko

„Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?”
Rz 8,31b.

Doświadczając odrzucenia i fałszywych oskarżeń, zwłaszcza, gdy są skutkiem stawania w obronie prawdy, bądź też opowiedzenia się po stronie Boga, skupiam się na poczuciu własnej krzywdy i rzadko odnoszę te wydarzenia do Boga. Mimo, iż wiem, że Bóg jest ze mną, niełatwo mi z pokorą reagować na kłamliwe posądzenia.

Czego w takiej chwili ode mnie oczekuje Pan Bóg? Czy mam ten stan zaakceptować, czy też powinnam bronić swojej godności, dobrego imienia? Właściwie nie stawiam takich pytań Bogu. Raczej buntuję się i staram się sama dochodzić swoich racji. A bunt rodzi zło, podpowiada grzeszne, pełne złych uczuć i emocji postępowanie, rodzi agresję. Nie umiem wtedy oddawać się w ręce Boga, gdyż trudno mi ufać, że z tego cierpienia, z tej niesprawiedliwości, On wyprowadzi większe dobro, zrodzi więcej łask. Mnie może uświęcić, a przeciwników nawrócić. Ten brak ufności prowadzi również do innej postawy. Z lęku przed niezrozumieniem i odrzuceniem, człowiek może stchórzyć i nie stanąć po stronie Boga. I zamilknie, gdy trzeba będzie zabrać głos w Jego obronie.

 

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

10 Alina 08.05.2011 08:14
Niestety reaguję dokładnie tak samo, myśląc, że to moje argumenty, czy właściwe naświetlenie sytuacji pozwolą się komuś opamiętać. Przerabiałam coś takiego zupełnie niedawno, prawda później sama powoli zaczęła wychodzić, ale my tak zamotaliśmy się w konflikt, że emocje wszystko przytłumiły, wiem, że tamten człowiek mógł sporo zrozumieć i było mu to potrzebne, ale to sam Pan Bóg powinien jemu to wyjaśnić poprzez jego sumienie, pokazując jak bardzo mnie krzywdził.

wszystkie komentarze >

Zobacz

Autopromocja

Reklama