Pasja

Film, który jest nie tylko oryginalnym dziełem sztuki filmowej, ale również wyrazem głębokiej wiary reżysera.

Twórcy filmowi w różny sposób przetwarzali dotychczas oryginalne teksty biblijne, a również ich zainteresowanie tematem biblijnym wynikało z różnych przyczyn, często wyłącznie komercyjnych.

Dla wielu jednak widzów filmy te, co dotyczy również „Pasji” Mela Gibsona, były jedyną okazją kontaktu z Biblią. Dlatego też tak ważną w tym wypadku stała się sprawa wierności przedstawienia w nich tekstów biblijnych, bo na przykładzie wielu tytułów z bogatego dorobku filmu kinowego i telewizyjnego w tej dziedzinie można dojść do wniosku, że często przesłanie filmów opartych bezpośredni na Biblii mało ma z nią wspólnego, a z kolei głęboko biblijne są filmy pozornie z Biblią nie mające nic wspólnego.

W wypadku filmu Mela Gibsona sprawa jest oczywista. Film ten jest nie tylko oryginalnym dziełem sztuki filmowej, ale również wyrazem głębokiej wiary reżysera. I to dziełem sztuki oskarżanym przez niektórych komentatorów o zbyt daleko posuniętą wierność... Ewangelii.

Jeszcze przed oficjalną premierą "Corrire della Sera" pisało, że "Pasja" Mela Gibsona zdobyła Watykan i spodobała się także samemu papieżowi. Włoski dziennik zauważał jednak już wtedy, że film pociągnie za sobą liczne polemiki.

Podobnego zdania byli amerykańscy biskupi, którzy przygotowali na tę okoliczność specjalne "Vademecum" dla widza katolickiego. Obawa przedstawicieli Kościoła skupiała się na pytaniu postawionym wówczas w jednym z numerów amerykańskiego tygodnika Newsweek: "Kto rzeczywiście zabił Chrystusa?".

Zdaniem autora artykułu, pytanie to mogło „na nowo otworzyć jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii wszystkich czasów".

Przytoczmy fragment KAI-owskiej depeszy z 12 II 2004 roku:

"Vademecum" biskupów amerykańskich, które ma zostać opublikowane 25 lutego, w jednym z punktów stwierdza m.in., że "ten, kto używa czterech opisów męki Chrystusa dosłownie, łącząc ich części w całość, ryzykuje pogwałcenie integralności tekstów biblijnych". Biskupi amerykańscy zauważają, że takiego postępowania, które mógł też przyjąć dla potrzeb swego filmu Mel Gibson, nie można usprawiedliwiać mówiąc, że "tak czy inaczej wszystko znajduje się w Biblii". Stąd też autorzy "Vademecum" zachęcają widzów do krytycznego oglądania tego filmu i przypominają, że potrzeba "wielkiej ostrożności" przy pełnej interpretacji tekstów biblijnych.

"Corriere della Sera" przypomina, że jednym z hierarchów, który już wcześniej widział ten film, jest kolumbijski kardynał Dario Castrillon Hoyos. Mówił o "Pasji" z entuzjazmem i wyraził nadzieję, że "wszyscy chrześcijanie będą mieli okazje zobaczyć ten film". Kardynał nie sądzi, by film ten mógł dotknąć wrażliwość żydowską, "ponieważ nie wypacza prawdy", co więcej, "ukazując obiektywną i historyczną prawdę budzi uczucia przebaczenia, miłosierdzia i pojednania".

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

Reklama