Tajemnica cicha i pokorna, ale wielka

Rozważanie z cyklu "Nim rozpocznie się niedziela" na XIX niedzielę okresu zwykłego przygotował o. Oskar Maciaczyk OFM, duszpasterz akademicki.

W kalendarzu kartka z czerwonymi napisami. Niedziela. Dla jednych z różnych powodów dzień pracy, dla drugich kolejna okazja, żeby odetchnąć od codzienności. Czasami niedziela poprzedzona jest wolną sobotą, a czasami zbiegną się jeszcze inne święta i tworzy się długi weekend. Wolne dni to jest coś. Bardzo je lubimy. Można na dłużej wyjechać. Można kogoś odwiedzić. Można na spokojnie się czymś zająć. Można po prostu porządnie odpocząć.

My tutaj o niedzieli chcemy rozważać i jak nie poruszyć ważnego dla katolika tematu niedzielnej Mszy świętej? Już tak dobrze zapowiadało się w ten weekend. Już wszystko zaplanowane, a tutaj niedziela i rozterki w rodzinie lub wśród znajomych: Iść czy nie iść? Ona pójdzie, on mówi, że przecież w domu co niedzielę chodzimy, więc tutaj na wyjeździe dajmy sobie spokój. On by poszedł, ale ona powie: przecież „rozwali” nam to cały dzień. Przecież nic się nie stanie, jak raz nie pójdziemy. A w ogóle, skąd się to wzięło, że to jest obowiązek? No i już z przekonaniem wszyscy razem powiedzą: Bóg nas rozumie i jest miłosierny, więc czy nie jest milsze w oczach Boga, że wspólnie spędzimy ze sobą w miłości i pokoju świąteczny czas?

No i mamy temat, który właściwie wywołał sam Pan Jezus. Każdy, kto dzisiaj pójdzie na Mszę Świętą usłyszy kolejny fragment Ewangelii według św. Jana, który nazywany jest mową eucharystyczną Jezusa. Ta mowa wybrzmiewa już od kilku niedziel i przybliża nam wielkie znaczenie tego, czego doświadczamy w czasie Mszy św. Tydzień temu słyszeliśmy, że Jezus sam o sobie powiedział, że jest chlebem, który daje życie wieczne. Mówiąc o sobie wskazał, że jest chlebem, który z nieba zstąpił. Chleb jest pokarmem, który zapewnia przetrwanie. Trzeba jeść, żeby mieć siły, żeby pracować, żeby przeżyć. Jezus, mówiąc o sobie, że jest chlebem z nieba, podkreśla siłę pokarmu, którym jest On sam. Spożywanie tego chleba gwarantuje życie wieczne. Widzimy pewną aluzję w pierwszym czytaniu. Prorok Eliasz mocą ludzkiego pokarmu przemierza jeden dzień drogi. Kiedy zostaje nakarmiony „pokarmem z nieba”, zapewnionym przez aniołów, może pokonać drogę czterdziestu dni i nocy.

Żydzi usłyszeli to, co powiedział Jezus o sobie i zaczęli przeciwko Niemu szemrać. „Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy” (J 6,42). Nie poznali i nie uznali w Nim Mesjasza. Trudno było im zrozumieć wypowiedź Jezusa, bo nie mogli nawet sobie wyobrazić jeszcze, co się wydarzy w historii zbawienia. Jan natomiast opisał to wydarzenie po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Miał w pamięci wszystkie wydarzenia ostatnich chwil przed męką Jezusa. Pamiętał dokładnie szczegóły ostatniej wieczerzy. Jan miał również oczy wiary, które dostrzegły w pustym grobie zmartwychwstanie wszystkich, którzy przylgną do Chrystusa.

Kiedy Chrystus zjawiał się po zmartwychwstaniu, niemalże zawsze swoim charakterystycznym gestem łamał chleb. Kazał go jeść. Chleb eucharystyczny spożywamy po dziś dzień i nie raz zdarza się nam szemrać razem z wątpiącymi Żydami: „Czy nie jest to zwykły kawałek pieczonej mąki z wodą?”. Gdybyśmy jeszcze więcej modlili się do Ducha Świętego o pogłębienie wiary w sakramentalną obecność Jezusa Chrystusa, o pogłębienie pobożności eucharystycznej, o umiejętność świętowania niedzieli – dnia pańskiego, dnia zmartwychwstania Chrystusa. On sam o sobie powiedział, że jest chlebem, którym trzeba się karmić. Karmić się Chrystusem, to karmić się pokarmem, który umacnia mistyczne ciało Chrystusa – Kościół w wędrówce przez całe życie doczesne, przez krzyż i śmierć, aż do udziału w zmartwychwstaniu Chrystusa.

Gdybyśmy mieli głębszą wiarę w realną obecność Boga, który jest tak blisko nas, którego możemy spożyć… Gdyby z tej wiary rodził się głód regularnego jednoczenia się z Chrystusem w dzień zmartwychwstania, to chyba nie byłoby konkurencji w tym świecie wobec tej wielkiej tajemnicy, a tak cichej i pokornej. Nie trzeba by wtedy zadawać pytań: Czy trzeba? Czy katolik ma dzisiaj obowiązek? Czy coś się stanie, jak raz nie pójdę?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama