Pogoń za wiatrem

W przemijającym świecie nic nie jest trwałe. Może w takim razie tego, co stałe trzeba szukać w sferze ducha? Kandydatką wydaje się mądrość. Tak przynajmniej starzy wmawiają młodym. Wszak to, co człowiek zgromadzi w głowie, zjeść może dopiero skleroza. A i tak można ją – przynajmniej teoretycznie – uchronić przed niepamięcią, przelewając wszystko na papier czy zapisując na twardym dysku.

Reklama

"Z cyklu "szukaj sensu z Koheletem"

Dyskusja była dość ciekawa. Znane postaci ze świata dziennikarskiego rozprawiały o tym, jak powinna być robiona dobra gazeta. Padło wiele mądrych uwag, były konkretne wnioski. Ale jakoś nie chciało mi się wierzyć, by rozmówcy, choć byli uznanymi specjalistami, wiedzieli, o czym mówią. Wszak dwaj z nich byli redaktorami naczelnymi pism, które całkiem niedawno zniknęły z rynku.

Często tak bywa. Pełne słusznych tez dyskusje, erudycja w przydługawych artykułach, opasłe tomy, których autorzy analizują jakiś szczegół i duszpasterskie programy, w których roi się od uczonych zwrotów. Tyle że niewiele z tego wszystkiego wynika. Zwłaszcza gdy na sprawy spojrzeć z perspektywy nieuchronnego przemijania i śmierci.

Ja, Kohelet, byłem królem nad Izraelem w Jeruzalem.
I skierowałem umysł swój ku temu,
by zastanawiać się i badać,
ile mądrości jest we wszystkim,
co dzieje się pod niebem.
To przykre zajęcie dał Bóg synom ludzkim,
by się nim trudzili.
Widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem.
A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem.

Można mieć w małym palcu matematykę, fizykę i biochemię. Można znać się na historii, kulturze, socjologii i psychologii. Można wiedzieć, jak skłonić kogoś do kupienia rzeczy zupełnie niepotrzebnej i jak dać mu super tani kredyt, za który zapłaci więcej niż za normalny, ale co z tego? Nawet jeśli wiedza i mądrość przekładają się na odrobinę społecznego prestiżu, po co on komu? Nawet garnka nim się nie wypełni, nie mówiąc już czymś bardziej trwałym. Świata nie zmieni. Bo:

To, co krzywe, nie da się wyprostować,
a czego nie ma, tego nie można liczyć.

Nie wiem, o jakiej krzywiźnie konkretnie myślał Kohelet, bo pewnie nie o kiju czy plecach pochylonej staruszki. Zadumanemu nad dziejami ludzkimi czytelnikowi w XXI wieku mogą przychodzić na myśl różne znane pomysły na uzdrowienie ludzkości. Ideały rewolucji francuskiej, marksistów czy współczesnych piewców Nowej Ery i politycznej poprawności nie mogą przynieść skutecznych rozwiązań ludzkich problemów, bo ignorują istnienie ułomnej ludzkiej natury. Skrzywiona nie da się wyprostować. I każdy system, który tego nie uwzględnia, który zakłada, że da się skrzywione wyprostować, skazany jest na porażkę.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama