Posolić sól?

z cyklu "Perełki Słowa"

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5,13nn).

Gorzka – jak sól z Morza Martwego – jest ironia Jezusa. Jeśli Jego uczniowie przestaną nadawać smak ziemi, staną się niczym. I nic nie będzie w stanie przywrócić ich roli w świecie. Z tego porównania można wysnuć jeszcze jedną myśl. Otóż soli nie trzeba wiele. Wystarczy szczypta, by smak nadać. Zatem nieważne, ilu chrześcijan Jezusa jest czy będzie. Ważne, by ich życie było wiernym odzwierciedleniem Jego życia i zasad Ewangelii. Kolejna myśl może wydać się zbyt śmiała. Otóż niech nas będzie w świecie niewielu, ale bądźmy naprawdę wiernymi uczniami Jezusa, a nasze postępowanie niech będzie świadectwem siły dobra. Innymi słowy – Jezusowi nie zależy na ilości chrześcijan, ale na ich jakości. Taki wniosek trochę się kłóci z naszą katolicką mentalnością, w której od wieków jesteśmy nastawieni na ogarnięcie jak największej liczby wyznawców. Ale to nie przynależność do Kościoła jest gwarancją zbawienia. To Kościół ma być narzędziem zbawienia także tych, którzy Jezusa nie znają lub nie uznają. Dlatego życie uczniów Jezusa musi być widoczne, jak to „miasto na górze”. A im kto bliżej Jezusa – tym bardziej przejrzyste powinno być jego postępowanie. Źle, jeśliby sobą zasłaniał Boga.
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Mariel
    05.11.2011 19:25
    Życie uczniów Jezusa ma być widoczne.
    Jeżeli jest się rzeczywiście Jego uczniem, to w dzisiejszym świecie jest to tożsame z byciem widocznym.
    Na tle wszechobecnego wyścigu donikąd, dowartościowywania rzeczy nicniewartych, chrześcijanin staje się dla wielu dziwoludkiem.
  • Gabriela
    06.11.2011 18:30
    A ja pragnę postawić pytanie do fragmentu powyższego artykułu. Czy naprawdę być chrześcijaninem to znaczy być "wiernym odzwierciedleniem Jego życia i zasad Ewangelii"? Bo jeśli tak, to ja nigdy nie będę prawdziwym uczniem Jezusa a tym samym autentycznym świadkiem Ewangelii.Większość w Kościele nie ma szans. Bo co z moim grzechem, słabościami, upadkami. Co z tym wszystkim co jest moim krzyżem? Czyż nie jest tak, że to wszystko Jezus wpisał w historię mojego życia? Wierzę, że Jezus może sprawić, że całe moje życie stanie się przydatną solą, jeśli pozwolę Mu zasolić siebie. Reszta będzie się toczyć według Jego woli.I niech tak się stanie! Ale nigdy nie będę odzwierciedleniem Jego życia.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.