Podwójny Testament - Ewolucja i przemiana

Jest to fragment książki "Pismo Święte w Tradycji Koscioła" :. , który zamieszczamy dzięki uprzejmości i zgodzie Wydawnictwa WAM.

I tak, wyjaśniając psalm, św. Augustyn pisał:

A posłuchajcie o czymś dziwniejszym, mianowicie, że ukryte i osłonięte tajemnice ksiąg starych, częściowo zostały wyjaśnione przez te same księgi. Albowiem prorok Micheasz wyraża się tak: „Jak dzień ich wyjścia z Egiptu, ukażę im dziwy" (itd., Mi 15-19). Sądzę, że tutaj wyraźniej wyłożono święte tajemnice. Otóż w tym psalmie, chociaż przedziwny Duch proroczy wpatruje się w rzeczy przyszłe, jednak zdaje sieje opisywać jako już spełnione[71].

Tak więc, Prorocy „z grubsza ociosali" już, jeśli można tak to ująć, serca ludzi swej epoki, aby umożliwić im ujrzenie cząstki tego, czego zapowiedzią była najdawniejsza historia Izraela. Stało się tak, jak mówi znowu św. Augustyn:

...byśmy nie tylko skutkiem powagi apostolskiej uwierzyli, że są one obrazami nas samych, ale że i prorocy tego nie przeoczyli. Żebyśmy mając przed sobą niejako stojące otworem ich słowa mieli zaufanie i pewność, widząc z radością, jak ze skarbca Bożego wydobywamy rzeczy stare i nowe zgodnie ze sobą zespolone.
Pod tym względem uwagę Ojców Kościoła zwróciła na siebie oczywiście Księga Powtórzonego Prawa. Zauważając, że głosi ona „bardziej wyraźne prawo" niż poprzednie teksty, Orygenes rozpoznał w niej symbol „ewangelicznych przykazań", owo „drugie prawo, które prowadzi do doskonałości", widział tutaj „owo prawo Ewangelii wypisane w sercu wierzącego, który wysłuchuje i zachowuje Słowo Chrystusa"; zgodnie ze swym zwyczajem, wybiegając dalej spojrzeniem, zauważył również zapowiedź drugiego przyjścia Chrystusa, które będzie „znakomitsze i chwalebniejsze" niż pierwsze przyjście w uniżeniu ciała[72]. Inni autorzy, porzucając tę ostatnią interpretację, zapamiętają, co Księga Powtórzonego Prawa zapowiadała z bardziej uderzającą słusznością: ogłoszenie Ewangelii, „drugiego Prawa" - prawdziwego i ostatecznego. „Secunda legislatio dicitur, quod significat evangelium"[73]. „Deuteronomium evangelicae veritatis"[74]. Czyż sam św. Paweł, poprzez subtelną egzegezę, nie dał do zrozumienia, że pewien fragment tej księgi zawiera „proroczą zapowiedź ewangelicznej sprawiedliwości", pewien rodzaj „antycypacji ekonomii głoszonej przez Chrystusa"?[75]
Można więc powiedzieć, że istnieje - uznana przez samych Ojców - „pomiędzy tematem biblijnym a patrystyczną egzegezą typologiczną, pewna liczba ponowień, jakie stanowią interpretację tego tematu, który odnajdujemy u kolejnych autorów biblijnych"[76]. Tyle tylko, że autor tych ostatnich zdań dodaje, że ten sam temat zostaje w ten sposób ponowiony „przez Księgi Proroków, Psalmy, żydowską Apokalipsę, Nowy Testament, a wreszcie Ojców Kościoła - tylekroć zwróconych ku przyszłości". Jest to opinia, pod którą nie podpisaliby się ani Ojcowie, ani ich duchowi spadkobiercy. Wcale bowiem nie mieli przed oczyma „chwili" Nowego Testamentu - nie może jej mieć przed oczyma żaden chrześcijanin - bo nie jest to zwykła chwila w analogicznym ciągu „chwil" z Psalmów, Ksiąg Proroków lub żydowskiej Apokalipsy. Używając słów Karla Bartha: była to zdaniem Ojców „krytyczna chwila", która stała się „chwilą wieczną". Był to niepowtarzalny καιρος. Pośredni etap z Księgi Powtórzonego Prawa nie był z nim w pełni porównywalny; tym bardziej nie stanowił ani dla Ojców, ani dla św. Pawła, drugiego Testamentu[77]. Ojcowie Kościoła wiedzieli, że chociaż św. Paweł zdołał „przedłużyć" - nie zniekształcając go - sens przekazany przez natchnionego autora, owo „przedłużenie" zakładało wyjątkowe wydarzenie - Wydarzenie Chrystusa. Ci sami Ojcowie, którzy - jak Orygenes, ale w przeciwieństwie do heretyckich gnostyków - chyba zdawali sobie o wiele lepiej sprawę z objawień Logosu, jakie miały miejsce przed czasem jego wcielenia, i którzy jednocześnie mocniej odczuwali wrodzoną niedoskonałość naszego poznania, aż do czasu, kiedy zapanował porządek nowego Prawa, głosili jednak, iż tylko przyjście Logosu w cielesnej postaci stanowi „Przyjście Prawdy"[78]. Tym bardziej więc nie myśleli dawni Ojcowie o ustanowieniu nowej „chwili" w owym przyjściu. Podobną myśl mogli tylko odrzucić jako bluźnierstwo. Nie podejmowali też inicjatywy, by z kolei wyjaśniać dawne teksty inaczej niż w oparciu o przeszłość i nie opierali na przeszłości nowej interpretacji, otrzymanej od świadków Jezusa: byli pełni podziwu dla jedynej, nieprzekraczalnej Nowości - wykraczającej poza ciąg wydarzeń i przemieniającej wszystko - jaką stanowił w ich oczach Nowy Testament. Chociaż tak naprawdę zwróceni byli jeszcze w kierunku przyszłości - ponieważ każdy chrześcijanin oczekuje powrotu Chrystusa w chwale - owo ukierunkowanie nie było już takie samo jak u dawnych widzących Izraela, ponieważ wiedzieli, że Chrystus przyszedł i nie oczekiwali już wcale innego Chrystusa, którego przyjście zapowiadałby Chrystus w Ewangelii. Istnieje więc zasadnicza różnica „pomiędzy sposobem, w jaki Świątynia Boga wzrasta w fazie przygotowawczej, a sposobem w jaki ma ona osiągnąć miarę pełni Chrystusa w swej fazie ostatecznej... W Nowym Przymierzu, w Chrystusie, została raz na zawsze dana owa pełnia, oczekiwaniem na którą zadowalało się Stare Przymierze"[79]. Odtąd cała nadzieja wierzących nie mogła być „niczym innym, jak tylko teraźniejszością Jezusa Chrystusa"[80]. Zbawienie, przygotowane, już na początku czasów", poprzez kolejne etapy, wreszcie nadeszło; dokonało się przejście od ciemności do prawdy:

Umbram fugat Veritas! Noctem Lux illuminat![81]

Nagle, Pan Jezus pojawił się, wychodząc z gęstwiny alegorii, której mroki jak dotąd nie zostały wcale przeniknięte[82]. Oto coś, co nie dokonało się jeszcze na żadnym z etapów wyznaczających rozwój religii Izraela: bez Pana, który miał ukazać się na końcu, wszystkie te etapy na nic by się zdały, „inaniter currerent, nisi Christus in eis praedicaretur"[83], i poprzez przeciwstawienie temu określeniu należało jednakowo określić wszystkie: „omne tempus ante Salvatoris adventum, quasi vacuum et inane permansit (wszystkie okresy, jakie poprzedziły przyjście Zbawiciela, pozostawały daremne i pozbawione wartości)"[84]. Oto oświecenie, jakiego nie dało jeszcze żadne z kolejnych „ponownych odczytań" świętych Ksiąg. Żadne z owych „ponownych odczytań" nie może być porównywane z „ponownym odczytaniem", dokonanym w Słowie i jego Duchu. „Ewangeliczna nowość" jest więc czymś innym, niż jeden stopień wyżej podczas wchodzenia w górę, które nadal miało trwać[85]. Zapewne nie zmienia ona warunków, naszego obecnego życia w ciele: w tym sensie, trzeba powiedzieć, że poruszamy się zawsze pomiędzy „cieniami i figurami"; jednak odtąd przynajmniej żyjemy „w cieniu Chrystusa"[86]. Pan Jezus to jedyny, niezrównany „szczyt": „mons montium, non unus de montibus"[87]. W Nim Pismo Święte „raz na zawsze" doświadczyło spełnienia. Skończył się czas Mojżesza i Aarona; w ślad za prawdziwym Jozuem, chrześcijanie weszli do ziemi ewangelicznej obietnicy[88]. Nie usiłowali wcale „aktualizować" dawnego Pisma: stwierdzali, że na zawsze i od razu uległo ono aktualizacji w Chrystusie. Mogli więc teraz zabrać się do szczegółowego opisywania, w atmosferze radosnej śmiałości swej wiary, wielkiej alegorii, jaką Pismo to rozpościerało przed nimi: dobrze wiedzieli, że w trakcie tego zajęcia, które nie ma końca, nie będą rozwijać ani uzupełniać w żaden sposób całkowitej alegoryzacji, jakiej raz na zawsze dokonał w odniesieniu do Pisma Chrystus.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama