Największa w historii lekcja wybaczenia i miłości

Męka Chrystusa według o. Dolindo Ruotolo.

Jezus pragnął być świadomy w bólu do końca, pragnął „cierpieć jak najwięcej z miłości do nas” - pisał o cierpieniu Chrystusa ks. Dolindo Ruotolo. Kapłan z Neapolu rozważał głęboko Mękę Pańską, myśląc przede wszystkim o intencjach, z jakimi Pan Jezus pozwolił przybić się do krzyża - podkreśla Joanna Bątkiewicz-Brożek, autorka książki „Droga Krzyżowa i Zmartwychwstanie Chrystusa z ks. Dolindo Ruotolo”.

 „Ujrzawszy przed sobą na ziemi krzyż, upadł Jezus na kolana, objął go rękoma i ucałował trzykroć, przy czym odmówił po cichu wzruszającą modlitwę do Ojca niebieskiego, w której dziękował Mu, że już zaczyna się odkupienie ludzi” – bł. Katarzyna Emmerich podaje nam naprawdę mocne kadry Męki Chrystusa.

A więc Jezus tego chciał. Dlatego ks. Dolindo pragnie, byśmy spojrzeli na wydarzenia z Kalwarii nie jak płaczące kobiety, nie przez pryzmat współczucia nad cierpieniem Jezusaczłowieka (choć ono naturalnie się budzi), ale byśmy „rozważali intencje Jezusa w czasie Jego Pasji”.

W liście do Gabrielli de Rosis, jednej ze swoich córek duchowych, którą nota bene nazwał Gabriellą od Męki Chrystusa, ks. Dolindo pisze: „[Z]obacz oczami wyobraźni ukochanego Naszego Jezusa leżącego na ziemi, bliskiego agonii i broczącego krwią. […] Pasja Jezusa ma w tobie ukształtować Jego ducha i upodobnić cię do Jego najświętszego oblicza”.

Wysoko postawiona poprzeczka. Na Golgocie sięga zenitu. Jak pisze ks. Dolindo, tam wymierzano sprawiedliwość najbardziej niebezpiecznym przestępcom, by „służyli jako przykład dla innych”. To ciekawy paradoks: wbrew intencji Jego oprawców, którzy chcą wywołać tym strasznym spektaklem strach u ludzi, Jezus na krzyżu staje się właśnie gigantycznym przykładem. Z Golgoty popłynie największa w historii lekcja wybaczenia i miłości.

Jezus ma spuchnięte i zakrwawione oczy, cała Jego twarz jest pokryta sińcami, a wargi wysuszone i popękane, ale ostatkiem sił spogląda z miłością na złorzeczący tłum i siepaczy. A potem wydaje ostatni krzyk i ostatni oddech. „I pochylił głowę ku ziemi, by ucałować pocałunkiem miłosierdzia swoje stworzenia! Och, Jezus na Krzyżu nie wspomniał obelg i zniewag, ale je wszystkie wybaczył” – pisze ks. Dolindo.

„Ukrzyżowali Go”, przebijając Jego dłonie długim gwoździem, a złożone stopy dłuższym. Niemożliwe jest wyobrazić́ sobie, jakie konwulsje wywoływały te gwoździe u naszego ukochanego Zbawiciela. […] [C]iernie przy szyi wbijały się jeszcze głębiej. Jego ból był ogromny, ale On w swoim miłosierdziu zatroszczył się o tych, którzy go sprawiali, i zwróciwszy się do Ojca, zawołał: „Ojcze, odpuść́ im, bo nie wiedzą, co czynią”. Jezus nie potrzebował im wybaczyć́, bo właśnie oddawał za nich życie. Ale potrzebował wybłagać́ wybaczenie u Ojca, ponieważ zbrodnia, którą popełniali, była przerażająca.

Sługa Boży notuje też: „[S]erce Jezusa przeszył ból, kiedy usłyszał drwiny kapłanów w odniesieniu do osamotnienia i opuszczenia, w jakim zostawił Go Bóg. Swoim donośnym krzykiem chciał im udowodnić, że w opuszczeniu tym wypełniają się słowa Psalmu. Zaczął więc recytować go na cały głos: »Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił« (Ps 21)”.

Dalsza interpretacja ks. Ruotolo to już „wyższa szkoła jazdy” w jego uniwersytecie zaufania i ukochania Woli Bożej. Przytoczę tylko kilka zdań. „Opuszczenie było dowodem na całkowite, pełne oddanie się Ofiary; pełne miłości pytanie zaś: czemuś mnie opuścił? – to dowód na niewinność Ofiary. Z pewnością Jezus tkwił wtedy w głębokich wewnętrznych ciemnościach, szarpało w Nim serce, cierpiało ciało, ale Jego krzyk do Ojca był wyrzuconym z siebie gestem ufności, miłości i całkowitego poddania” - pisał kapłan.

Duchowny zwraca uwagę też na kilka szczegółów. One wzmacniają odbiór i pomagają uchwycić naprawdę głęboki sens tych wydarzeń. Jezus jak wszyscy skazańcy dostaje napój – ale nie by ugasić pragnienie. Siepacze podają zwykle mieszankę wina i mirry – jak podkreśla ks. Dolindo – by oszołomić skazańców. Łotrzy piją łapczywie. Doskonale wiedzą, że najgorsze przed nimi. Wolą być pijani. Jezus zaś macza usta i odmawia gorzkiego napoju. Chce być do końca świadomy, by „cierpieć jak najwięcej z miłości do nas”. W podobny sposób - bez znieczulenia - na Jego wzór cierpieć będą później także święci Kościoła…

*

Tekst jest fragmentem książki Joanny Bątkiewicz-Brożej „Droga Krzyżowa i Zmartwychwstanie Chrystusa z ks. Dolindo  Ruotolo”, Kraków 2018, Wydawnictwo Esprit.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.