Jeniec siedzący w ciemnościach – niekiedy niełatwo odnaleźć siebie w tym obrazie. Bo przecież trzeba trzymać fason, być gotowym na wszystko, błyszczeć. Nasze mierzenie się ze światem przybiera rozmaite formy – ale jest przecież w nim i jakieś męstwo, jakieś trzymanie gardy. Nikt nie chce należeć do przegranych. Czy to jest jednak jakaś droga do rozpoznawania Boga, Jego działania, łaski?
Czy więzy na naszych rękach i nogach, to, że czujemy się jak zdobycz, nie zdobywca – zmienia nasze myślenie, serce, wzrok?
Moc Najwyższego – oto, co nam obiecano. Poddanie się Jego woli, zgoda na wybrany przez Niego sposób, pokorne czekanie na znak. Kiedy jest się więźniem, co można, w tym nadal jesteśmy wolni – możemy wybrać właśnie to.