publikacja 16.03.2011 11:01
Lepiej znać prawdę, niż się łudzić - zwykł mawiać profesor Hałaczek, wspominając upokorzenia, jakie spotkały człowieka wraz z rozwojem nauki. Fakt. Dopiero znając gorzką prawdę można znaleźć sensowne pocieszenie.
Ale w codziennych rozmowach temat śmierci jest prawie nieobecny. Wolimy snuć plany dotyczące mrzonek, niż uwzględnić coś, co najbardziej nieuchronne. A Kohelet pisze:
Lepiej jest iść do domu żałoby,
niż iść do domu wesela,
bo w tamtym jest koniec każdego człowieka,
i człowiek żyjący bierze to sobie do serca.
Bolesna prawda o końcu ludzkiej egzystencji uczy więcej niż bezmyślna i nie dopuszczająca myśli o cierpieniu zabawa. Po co się łudzić? Dopiero świadomość nieuchronnego końca pozwala naprawdę upajać się życiem. I widzieć, co w nim naprawdę jest wartościowe. To dlatego Kohelet pisze dalej:
Lepszy jest smutek niż śmiech,
bo przy smutnym obliczu serce jest dobre.
Serce mędrców jest w domu żałoby,
a serce głupców w domu wesela.
Po czym dodaje:
Lepiej jest słuchać karcenia przez mędrca,
niż słuchać pochwały ze strony głupców.
Bo czym trzaskanie cierni [płonących] pod kotłem,
tym jest śmiech głupiego.
To też prawda. Choć pierwsze zaboli, a drugie daje chwilową przyjemność, przecież skutek, jaki owo jedno i drugie przyniesie jest jednak diametralnie inny. Karcenie mędrca może przynieść jakieś dobro. A pochwała głupca – jak jego śmiech – szybko przeminie. Dlatego, jak pisze Kohelet:
I to jest także marnością.
Po czym dodaje coś, co egzegetów wprawia w niemałe zakłopotanie. Zdanie, które nijak w tym miejscu nie pasuje. Błąd kopisty? Ale ciągle natchniona księga. Napisano tam:
Bo rzecz przywłaszczona może ogłupić mędrca,
a przekupstwo czyni serce przewrotnym.
Nie rozumiem, jak i inni, skąd ten myślowy skok. Ale zgadzam się z Koheletem. Pragnienie posiadania odbiera mędrcom rozum, a wzięcie czy danie łapówki burzy uczciwość w relacjach z innymi. Gdy człowiek, nawet najmądrzejszy, da się złapać na taki lep, nie jest lepszy od owego śmiejącego się głupca. I na cóż to wszystko? Jaki sens miało to jego „chodzenie do domu żałoby”? Łatwość, z jaką demoralizują się ci, którzy wydawali się ostojami prawości, skłania do powtórzenia za Koheletem jego słów o marności i pogoni za wiatrem. Może tylko w bardziej współczesnej wersji. „wszystko to bez sensu”.
Ale właśnie gdy dochodzi się do takiego wniosku, gdy wszystko co bezwartościowe spali ogień zwątpienia, zostaje to, na czym można budować od nowa.