Refleksja na dziś

Piątek 10 września 2010

Czytania » Potem odpoczniesz

Całe życie, cały wysiłek – i jeden cel. Bezsprzecznie wielkie dzieło, ale żadnych zasług, które by cokolwiek gwarantowały. Nawet zbawienie. I mówi to... święty Paweł!

Nic nie jest osiągnięte trwale. Nie ma poziomów wiary, klas i promocji. Każdy kamyk w mojej relacji z Bogiem wymaga pielęgnacji i umacniania. I tak będzie do końca.

Nie stoję w miejscu. Zmieniam się ja i moja postawa, moje patrzenie na świat. Czasem lepiej niż ja widzą to inni… A jednocześnie mam świadomość, że póki żyję nic nie jest na zawsze. Będę biec do ostatniej sekundy.

Nie na oślep. Mam Przewodnika. Nie sama. Z tymi, których mam wokół. Daję i biorę. Czasem wskazuję drogę, a czasem z bólem i wstydem myślę, że nie potrafię tak kochać…

Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Jesteśmy niewidomi, a jednak codziennie podprowadzamy się nawzajem. Raz jeden, raz drugi trzyma za rękę Przewodnika. Byle tylko nie wyrwać Mu swojej dłoni i nie próbować iść po swojemu.

Ja wpadnę w dół, ale i inni się poobijają…
 

Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

5 marcin 10.09.2010 10:06
Bóg nie znosi nudy, a mnie bezczynność rozleniwia. Dlatego codziennie muszę szukać Go od nowa, każdego dnia z innej strony nadstawiać ucha na Jego szept. Każdy dzień jest inny, codzień poznajemy się na nowo.
I taka chyba jest po prostu miłość!
I oby tak już zawsze...
2 Estera 10.09.2010 10:03
" Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam."


"Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich.
Serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego."

Dojść do wolności takiej, by stać się dobrym narzędziem w ręku Boga. Najpierw pokonujemy swoją ślepotę , by nasze przejrzenie, stało się udziałem wyzwolenia dla innych.

No cóż, ślepi przewodnicy? Trzeba powrócić do swojego sumienia, odczuwania, by ślepy nami nie plątał.
Proste, mamy pomoc w Duchu Świętym i cichej rozmowie sam na sam. Potem już tylko życie będzie naszym najlepszym kierownikiem duchowym.



6 Sharon 10.09.2010 08:29
Czytam dzisiejszy temat. Mój wzrok natychmiast wychwytuje zdanie; " Jesteśmy niewidomi a jednak codziennie podprowadzamy się nawzajem" (dodałabym i liczę, że w ewangelicznej prawdzie ). Odnajduję w nim siebie lub konkretniej, teraźniejszość oraz zdarzenia, które miały miejsce w ostatnich, prawie dwóch latach mojego życia. Szukając odpowiedzi na moje pytania trafiam w pewnym momencie na link rozważań portalu " wiara.pl ". Tu właśnie odnajduję poprzez wypowiedzi respondentów, cząstkę poszukiwanej przez siebie, wewnętrznej prawdy. " Nie stoję w miejscu" - a wolałabym. Wolałabym aby bynajmniej sfera moich uczuć i wiary stała się niezmienną, zdolną do przenoszenia gór i pokonującą śmierć. Czy dobiegnę w tym przeświadczeniu do końca, do ostatniej sekundy, do mety... Odpowiedź zna jedynie Bóg a mi przyjdzie się przekonać, słuchając podczas dzielącego dystansu, podszeptów innych " piszących ". Pozostając wdzięczna, serdecznie Was pozdrawiam.

wszystkie komentarze >

Zobacz

Autopromocja

Reklama