Refleksja na dziś

Sobota 11 września 2010

Czytania » Owoc

Owoc. Coś konkretnego i namacalnego. Coś wymiernego, co można wziąć do ręki. Tym bardziej zaskakują słowa Jezusa wskazujące, że owocem jest słowo. To, które pada z moich ust. Dobre drzewo rodzi dobre owoce, a dobre serce rodzi dobre słowa…

Owoc słowa. Cóż może słowo? A jednak – może podnieść na duchu i zranić, może pocieszyć i zdeptać, może wywyższyć i poniżyć. Słowo ma moc budzić do życia i zabijać.

Moje słowa świadczą o moim sercu. Czasem za nimi musi iść działanie, ale ileż razy nie potrzeba nic więcej. Czasem jedno słowo wystarczyło albo też jednego słowa zabrakło.

Jakie są moje słowa?
 

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

0 Sharon 11.09.2010 19:52
dziękuję Estero !!, podobnie jak w Twoim przypadku, u mnie też zdarzyły się podobne sytuacje. Nie dalej jak tydzień temu, na pielgrzymce w Licheniu. Na prawdę ! Dlatego bardzo, bardzo poważnie przyjmuję skierowane do siebie, Boże słowa i cieszę się, że nie wszyscy traktują moje wysyłane do Niebios sms'y jako coś grzesznego czy nieprzystającego do powszechnego kanonu. Szczęść Boże !!
2 Estera 11.09.2010 19:07
Sharon

"Wolę Bożą można poznać tylko poprzez głos sumienia i Pismo Święte. Pan Jezus powiedział, że pośle Ducha Prawdy, który doprowadzi do całej prawdy. Jan 16:13 Pan Jezus powiedział również "Szukajcie a znajdziecie, proscie a otrzymacie".
Pisze również w Piśmie,że każda rzecz ma się opierać na dwóch świadkach, w biblii niemal wszystko jest dwa razy powtórzone jeśli chodzi o proroctwa, a to ma się również do naszego poszukiwania zbawienia i pojednania z Bogiem. Sumienie musi być potwierdzone Pismem Świętym, dlatego trzeba szukać potwierdzenia w Piśmie Św."

Różnie to bywa, co mogę Ci podpowiedzieć od siebie,to tyle, że czasem dany fragment jest tym pojednaniem, z tym co w sercu i mamy radość. Czasem jakby nie pasuje,ale okazuje się ,że za tydzień tego doświadczysz, na co zostałaś przygotowana.
Pamiętam jak raz wieczorem przeczytałam z Dziejów Apostolskich sytuację w jakiej znalazł się Paweł,a na drugi dzień rano identycznie działo się w moim życiu.

Viator
Bóg prowadzi nas do dobra. Wobec czego śmierć Judasza pozostaje przykładem odrzucenia Boga , a co za tym idzie dobra.
1 Viator 11.09.2010 16:58
Nie chcę nikogo zranić, ale chciałbym powiedzieć, ze tak Pisma Świętego się nie czyta. To nie jest tak, że przeczytany na chybił-trafił fragment Pisma świętego jest odpowiedzią na nasze problemy. Klasycznym przykładem może być cytat z jednej z Ewangelii, w którym mowa jest o tym, że Judasz się powiesił. Czy kiedykolwiek i w jakimkolwiek problemie Bóg mógłby coś takiego radzić?

Słowo Boże jest kopalnią odpowiedzi na nasze problemy. Ale odnajdujemy je niekoniecznie w dziś czytanym tekście, ale w tym, który czytaliśmy tydzień albo i rok temu. Abo w tym, który przeczytamy jutro. Nie wolno w odczytywaniu woli Bożej zapominać o rozumie.
1 Sharon 11.09.2010 11:58
Mam już od wielu lat zwyczaj prowadzenia rozmów z Panem Bogiem poprzez Pismo Swięte. Jedni twierdzą, że grzeszę , drudzy, że zachowuję się prawidłowo. Nazywam to sms'em wysyłanym do Niebios. Nie czynię tego z błahych powodów. Zazwyczaj coś ważnego dzieje się w moim życiu lub stoję na zakręcie, rozdrożu i nie wiem co czynić dalej. Zawsze przy tym zanoszę modlitwy i upraszam Duch św. by gotów był mi udzielić odpowiedzi. Wówczas otwieram świętą księgę na pierwszej, przypadkowej stronie i czytam. Nie przewracam następnych kartek i czytam tak długo aż, któreś ze zdań przemówi do mnie i wskaże kierunek, podpowie rozwiązanie lub coś na ten kształt. I rzeczywiście, jak napisała Estera, słowo może pocieszyć a może też zmiażdżyć. Tak jak miało to miejsce parę dni temu. Prozaiczna sprawa - sen. Miewam ich sporo i to takich przepełnionych często zagadkowymi symbolami. Nie potrafię wytłumaczyć sobie ich znaczenia ani pochodzenia. Wiem skąd inąd, iż w życiu nic nie dzieje się z przypadku. Wiem też, iż z teologicznego punktu widzenia, Pan Bóg przemawia do nas czasami właśnie poprzez sen. Nie chcę znać odpowiedzi korzystając z "porad" sennikowych i dlatego w takich między innymi sytuacjach, wysyłam sms'a do Pana Boga. Jak wspomniałam powyżej, po kolejnej " porcji" sennych zagadek, otworzyłam Pismo Sw. Otworzyłam na Ks. Ezechiela 4,17 - 7,27... Przeczytany tekst napełnił mnie trwogą, wręcz zmiażdżył. Nie pytałam dalej, choć nie rozumiałam i nie rozumiem po dzień dzisiejszy owej odpowiedzi w odniesieniu do siebie. Szybko "przetworzyłam własne dane przewin", których mogłam się dopuścić by na nią zasłużyć. I nic. Nic " większego " nie znalazłam a po czym, cały dzień chodziłam struta, przepełniona wewnętrznym smutkiem. Jedynie myśl, że Zbawiciel cierpiał za nas choć, w ogóle na to nie zasługiwał, przyniosła mi pocieszenie. Teraz wiem jeszcze jedno; jeżeli w moim życiu i w najbliższym czasie, stanie się coś złego ( z uzasadnieniem bądź bez ), jestem i będę Bogu wdzięczna za psychiczne przygotowanie. ( :) )

wszystkie komentarze >

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama